wtorek, 31 grudnia 2013

swieta i po swietach :-)

-swieta :
Swieta byly piekne, rodzinne, na luzie . nikomu nie musialam sie z "zachowan" tadeuszkowych tlumaczyc.
tadeuszek wykonczony przestawianiem lekow spal 2 razy dziennie - i uwaga - uwaga - po 2 dniach pobytu jak poziom tego innego leku zmniejszyl sie widocznie , mlody zaczal przesypiac CALA NOC.
czeste spanie w dzien nie przeszkodzilo mu jednak w tym , zeby jak zwykle realizowac swoj plan :-).

Co bylo bardzo fajne i z czego jestem niesamowicie dumna -
Moi rodzice jak wiecie prowadza gospodarstwo agroturystyczne , z wielka iloscia stworow wszelakich i ogromna przestrzenia :-D - potrzebuja wiec ludzi do pomocy. pracuje tam wiec niejaki pan grzegorz , pan mily, nie stroniacy od przeklenstw i , tak jak wiekszosc "panow" ze wsi lubiacych sobie wypic. pan grzegorz ma jednak bardzo wielkie serce dla dzieci , i prostolinijne nie cackajace sie do nich podejscie. nie rozczula sie , nie usmiecha za czesto , nic nie oczekuje . - i tadeusz go kocha... najbardziej chyba na swiecie.
pan grzegorz instynktownie chyba to czuje.
pierwszego przedpoludnia u rodzicow , tadeuszek byl bardzo niespokojny, nikogo nie zauwazal, duzo plakal . w pewnym momencie w rozmowie moja mama wspomniala, ze bedzie musiala poprosic grzegorza zeby naprawil dwa krzesla, zanim pojedzie za nami traktorem po choinke do lasu.
- tadeuszek wyostrzyl uszy , i stanal przy oknie , 5 minut pozniej wszedl Grzegorz do domu - powiedzial po prostu - czesc Tadeusz! - tak jakby tadeuszek byl tam codziennie , bez jakichs zbednych wybuchow radosci i poszedl ogladac zepsute krzesla .
Tadeuszek podbiegl , chwycil go za reke i powiedzial PO POLSKU jakby to bylo najnormalniejsze na swiecie - - grzegorz czekaj!!! tadeusz z toba !!! - mnie i mezowi stanely lzy w oczach, grzegorz nie dal nic po sobie poznac , wzial go za reke , i tak do konca dnia byli nierozlaczni - jezdzili traktorem, karmili zwierzeta , nawet byli po wino dla pana grzegorza w sklepie ;-P

druga osoba do ktorej tadeuszek przemowil po polsku - byl gwiazdor czyli dla niektorych swiety mikolaj , za ktorego genialnie i bardzo smiesznie przebral sie moj brat :-)
z moim bratem i jego rodzina tez bylo tak fajnie, poniewaz mimo , ze mieszkaja oni w sasiedniej miejscowosci, spali oni w domu moich rodzicow, przez co ich i nasza obecnosc nie byla czyms wyjatkowym, a stala sie prawie codzienna. zawsze gdzies tam podswiadomie mielismy z tylu glowy to, ze nasze dzieci widza sie tak rzadko, a to przeciez najblizsza rodzina, i fajnie by bylo, gdyby mialy bliski kontakt. te oczekiwania powodowaly zawsze jakies spiecia i tym podobne. tym razem, przez to , ze dzieci brata spaly w tym samym domu , wrzucilismy wszyscy na luz i po pierwszych pytaniach o tadeuszka ze strony dzieci brata ( 2 chlopcow 6,5, i 3 lata ) przestaly na siebie zwracac uwage ( tadeuszek cieszyl sie , ze dzieci sa, nawet sie na poczatku do kazdego przytulil, ale zaraz bylo mu to za meczace i plakal, uciekal chowal sie w pokoju). po 2 dniach teos - moj 3 letni bratanek zaczal delikatnie nasladowac tadeuszka, co wyzwolilo u niego usmiech i zainteresowanie. przedostatniego dnia moi bratankowie tak dostosowali soje zabawy, ze tadeuszek byl wlaczony w ich wyglupy i smial sie w nieboglosy i byl zachwycony. moj duzy bratanek emilek , plakal jak wyjezdzalismy , i chcial , zeby tadeuszek zostal, a ja prawie ryczalam ze wzruszenia .

po swietach
po powrocie do domu.- 12 godzinnej jezdzie autem . obudzilismy sie rano - byl to 14 dzien wprowadzania nowego leku tadeuszkowi i wycofywania innego , i tadeuszek mial wysypke na calym ciele i spuchniete policzki.nauczeni po poprzedniej alergii na antybiotyk wiedzielismy co sie swieci - zadzwonilismy od razu do kliniki epilepsji w kork. sobota , miedzy swietami - mimo to dostalismy bardzo mila i fachowa porade od lekarza dyzurnego.powiedzial , ze alergia na ten lek moze byc bardzo niebezpieczna , i ze mamy zaraz jechac do lokalnego szpitala i w zadnym wypadku nie dawac nastepnej dawki.sam napisal maila do kliniki w naszym miescie, i jak przyjechalismy juz na nas czekali . mlody dostal leki antyhistaminowe  i, mysle, ze gdyby nas tam nie znali zostawiliby nas na oddziale, ale poinstruowali nas bardzo dokladnie co i jak i kiedy wzywac karetke i puscili do domu.tadeuszek dostal lek zastepczy frisium - ktory tak naprawde jest narkotykiem - ale musi go brac , gdyz tak naprawde nie wolno odstawiac lekow przeciw epilepsji od razu , trzeba je pomalu odstawiac, ale jako , ze alergia wyszla , trzeba bylo dzialac radykalnie, stad ten lek zastepczy.
w poniedzialek mimo urlopu zadzwonila do nas lekarka z kork i powiedziala , ze wprowadzenie nowego leku odbedzie sie dopiero po ustapieniu objawow alergicznych.ech - mowie wam - leki - szczescie i trucizna zarazem.
dzis jest wtorek, mlody wyglada ciagle jeszcze jak chomik, ma spuchniete uszy, czerwone plamki wszedzie- ale swietny humor :-) i to sie liczy - dzis sylwester , bedziemy miec naszego kolege svena na kolacji , robimy pyszne jedzonko , i choc strach sie ciagle bawi z nami , zamierzamy sie szampansko bawic ;-P - przy grach planszowych i wrozbach noworocznych.

Zycze Wam wszystkim ZDROWIA w nowym roku, bo jak ono bedzie , to wszystko sie ulozy  :-))))))

8 komentarzy:

  1. Zdrowia, każdemu do oporu, żeby uszami wylatywało :)
    Glückliches Neues Jahr!

    OdpowiedzUsuń
  2. wzajemnie Aniu! Zdrowia zdrowia zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. niesamowita reakcja Tadeusza- pan Grzegorz to prawdziwy szczęściarz- duzo zdrowia dla Was- i oby ten rok był jeszcze lepszy

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, dobrego i spokojnego roku Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń