piatek 6 rano : pobudka
ubrac mlodego ,jazda na 7.45 do logopedy
terapia przebiega sprawnie, pomyslnie , a zadowolony maluch wychodzi z gabinetu.
Ja- rozmawiam przez 3 min. z pania logopedka
Tadeusz - rozwala w tym czasie poczekalnie.
9.00 jedziemy do przedszkola.tadeuszek zostaje , ja jade do domu.
stoje na obwodnicy przez 45 min. w korku.
w domu lyk zimnej kawy, kromka suchego chleba , 4 telefony odnosnie terapii mlodego i mojej pracy.
11.30 - ania na obwodnicy w drodze do poradni w sprawie wyboru szkoly dla mlodzika i innych terapii.
wszystko przeciaga sie do 14.30.
pedem po tadeuszka do przedszkola.
15.30 znow na obwodnicy, znow korek.
16-
wracajac do domu widzimy w szkole na przeciwko naszego domu festyn
wiosenny z atrakcjami dla dzieci - tadeusz nie chce oczywiscie isc do
domu, tylko tam.
idziemy - tzn. tadeusz biegnie , a ja za nim.
jemy ciasto, skaczemy na trampoline, mlody ma rysunek kotka na twarzy - uff - goraco - w cieniu 32 stopnie - leb mi peka.
spocona z krzyczacym tadeuszkiem ide do domu - jest 17.30
lyk
wody, mlody po raz setny wykopal ziemie z kwiatkow na balkonie ,a
sekunde pozniej wsmarowal sobie pol butelki szamponu we wlosy.
siadamy w koncu z ksiazeczka w pokoiku na dywanie, 10 min. pozniej przychodzi maz i przejmuje mlodzika.
ja - szybka zmniana koszulki , do auta i do pracy.
22- ja na obwodnicy - uff na szczescie o tej porze nie ma korkow.
szybki telefon do meza , ze ide jeszcze na chwile do knajpki za rog cos cieplego zjesc.
22.45 wchodze do domu umordowana , przejedzona pierwszym cieplym posilkiem w tym dniu i marze o polozeniu sie spac.
maz lezy z ogromnym bolem glowy w lozku , ja klade sie z termoforem obok niego i zamykam oczy.
23.10 - mama - bzzzzz
mama bzzzz - ige(fliege- mucha )angen angen angen angen (fangen - lapac) bzzzzz bzzzzz bzzzz.
ja do mlodego 2 ml. melatoniny , mleko , lezymy.
23.
30 bzzz bzzzzz bzzzz - mlody biega po mieszkaniu ,lapie , pacyfikuje,
probuje wszystkiego, sytuacja zaczyna sie wymykac spod kontroli .
moje serce zaczyna walic, zle sie czuje - mlody sie smieje - histerycznie - i biega - bzzz bzzz bzzzzz...
maz
wstaje , przejmuje mlodego - trzyma go w objeciach , tadeusz bije ,
krzyczy , wrzeszczy , w koncu zaczyna bardzo glosno spiewac.-
nasluchujemy oboje , czy juz ktos wezwal policje.maz puszcza tadeuszka -
on zdejmuje pieluche i sika po calym mieszkaniu.ja nie wytrzymuje -
daje klapa mlodemu- on tego nie zauwarza i sie smieje i biega - mama
oncek (pajaczek) lapiemy lapiemy i smiech - ja oddaje mlodzika znow
mezowi.
on sie zamyka z nim w pokoju , kolejna dawka melatoniny -
zmeczenie wychodzi oczami tadeuszka , lecz male nozki ciagle biegaja ,
mala buzia pluje nam w twarz.
2.00 w nocy robi sie ciszej - ja slysze glosny szloch meza
i tadeuszka - madzu papa? (was machst du ? co robisz) madzu? madzu? papa?
ja
biegne do pokoiku - maz siedzi skulony w kacie i placze , tadeuszek ma
niepewna mine i przytula sie do mnie - w koncu placzemy wszyscy- tadeusz
- bo zaczyna zdawac sobie sprawe , ze cos niedobrego sie dzialo, my z
bezsilnosci i strachu o jutro, z potepienia samych siebie , bo mielismy
agresywne mysli, nie lubilismy go, nie moglismy wytrzymac,ze wstydu , ze
obojgu przyszlo nam na mysl go choc na jedna noc oddac do miejsca
opieki nad dziecmi uposledzonymi.
0 3 rano po przeczytaniu 6 ksiazeczki o robakach zasnelam w tadeuszkowym lozeczku.
0 6. 30 - mama? - oncek?(pajaczek)
mama lapiemy -
mama jib (Lieb - kocham)
6 czerwca mamy termimn u naszej psychiatry dzieciecej
10 czerwca jedziemy do polski - strasznie sie cieszymy i denerwujemy zarazem - podroza, i tadeuszkowymi zachowaniami w drodze.
mlody jest kochany - naprawde - pomiedzy tymi jego "napadami"cieszymy sie strasznie , ze mamy takiego fajnego synka.
- ostatnio jechalismy w trojke starym pociagiem parowym - tak bylo fajnie.
- ostatnio chodzimy bardzo czesto na plac zabaw i czasami jest bardzo niefajnie.
- z fajnosci jeszc - to wczoraj mielismy panierowanego tadeuszka
najpierw skakal po wodzie (na placu zabaw jest pompa i system do zabawy woda)
z taka luboscia, ze my mielismy przez caly czas usmiech na twarzy, po czym sie wytarzal w kurzu i byl caly czarny:-))
- tadeusz liczy do 10!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz