czwartek, 4 kwietnia 2013

wiosennie

jako , ze slonce wyszlo i pieknie (choc wiatr wieje lodowaty) jest, wszystko zaczyna kwitnac , ptaszki spiewaja , a ja mam jeszcze ferie od szkoly (co nie znaczy , ze od pracy) , odebralam dzis tadeuszka wczesniej z przedszkola i wybralismy sie do zoo.po obligatoryjnych punktach strategicznych ( sa miejsca , ktore tadeuszek MUSI odwiedzic jak idziemy do zoo) jakimi sa min.
- dziury w trawnikach z palakami do ich podlewania,
- automat do kupowania karmy dla ryb i ryby - ktorymi nota bene prawie nikt sie nie interesuje - bo to jeziorko po ktorym mlodziez lodeczkami plywa , a tadeuszek ma lodeczki gleboko w nosie , bo glaskanie karpi fajniejsze jest,
- linka stalowa przy TAKIMJEDNYMTRAWNIKU zawsze swietnie smakuje i trzeba sprobowac , czy moze  tym razem smakuje lepiej niz poprzednim ,
-muchy , ktore zawsze lataja w zagrodzie u zyraf
-jeden plac zabaw ,na ktorym ktos ku niesamowitej radosci tadeuszka wybudowal drewniany pociag , do ktorego mozna wchodzic
i pare innych punktow ;-P
po tych stalowych punktach tadeuszek stwierdzil, ze on chce poogladac niedzwiedzie polarne! (tu wykrzyknik , bo mlody nie interesowal sie dotychczas standardowymi zwierzatkami w zoo) - wiec pobiegl w ich strone , ja za nim :-) , powiedzial im czesc i stwierdzil natychmiast , ze on pooglada zyrafy - wiec pobieglismy tam , tadeuszek krytycznie spojzal na dwutygodniowe niemowle zyrafie , poczym oszacowal wysokosc karmika na siano dla zyrafiej mamy i zapytal " a jak to baby je?" jak mu powiedzialam , ze pije mleczko od mamy , powiedzial zadowolony "acha" i pobiegl dalej
byl w ogole strasznie kochany, caly czas gadal i biegal i cieszyl sie strasznie - ze wszystkiego:-)
- glaskal kwiatki, cieszyl sie z trawy , nawet udalo nam sie wejsc na 15 min do kawiarni na szybka herbate i kawalek ciasta.
wracajac spowrotem, tadeuszek idac ze mna za reke powiedzial podspiewujac 23 razy (liczylam;-) Jaki piekny ten dzien w zoo!!!


(wracajac do domu w pociagu
- jak bylem jeszcze bardzo mlody, yyy jak mialem jeszcze 4 lata , to nie wiedzialem , co to pszczola )

ps. witam joanne wsrod czytelnikow :-D milo mi bardzo- joasiu , ja wiem , ze wale straszne byki ortograficzne , zawsze je robilam ,sek w tym ze jak mam ochote na pisanie, to juz wtedy nie poprawiam bledow , pisze to co mam w glowie, w sercu, na jezyku i "wyrzucam" przyciskiem "opublikuj"

wtorek, 2 kwietnia 2013

czwartek, 28 marca 2013

wspomnienia swiateczne

mam na koncu jezyka post o temacie autystycznym, ale odkladam go na bok, choc temat jest dla mnie wazny i chcialabym sie  nim z wami podzielic. nie o tym jednak dzis bedzie, jako , ze jak wiecie autyzm nalezy do naszego(nie, nie tylko tadeuszkowego) naszego zycia i nalezec bedzie, jednak nie nim zyjemy ;-P

zyjemy obecnie swietami nadchodzacymi i radoscia paroma wolnymi dniami.
wlasnie wrocilam z mezem z zakupow, kozystajac z tego, ze mlody dzis jeszcze w przedszkolu,siedzi przy swiatecznym stole , i lata po lace szukajac podarunkow od zajaczka.

tak sobie stalam w kuchni - jeszcze w ogole nie posprzatanej , przez brudne okna ;-) wpadaja promienie sloneczne i ukladajac w wazonie kupione wlasnie tulipany wspominalam swieta u mnie w domu, u moich rodzicow w polsce.

mieszkalismy w bloku na obrzezach poznania, dookola byly laki i lasy. fajnie bylo spedzac tam dziecinstwo. kryzys kryzysem, kolejki w sklepach kolejkami , ale wspomnienia mam bardzo sloneczne.

wiecie juz , ze my do typowych polskich rodzin nie nalezelismy.
  dziadek wychowujacy sie w duchu religii i kultury liberalno zydowskiej i polskiej oczywiscie rowniez - bardzo kultywowanej , ze swietami z jednego i drugiego kregu kulturowego ( szczesliwe dzieci , mogace obchodzic tak duzo roznych swiat :-D ) ,po wojnie (przezyciach z oswiecimia, smierci prawie calej rodziny) stwierdzil , ze boga nie ma i wychowywal swoje dzieci - czyli moja mame i ciocie w duchu ateistycznym , a moja mama wychowala tak nas - pozostawiajac nam bardzo wolna reke , ksztalcac o pogladach innych ludzi.Jako dziecko bylam dosc czesto w kosciele(z kolezankami, czy z mama , ktora jest historykiem sztuki i czesto chodzila poogladac wnetrza kosciolow), lubilam tam przebywac ze wzgledu na atmosfere - taka troche czarodziejska.

wracajac do swiat - piekne mielismy zawsze w domu swieta, takie rodzinne, z rzerzucha na stole, pisankami,jajkami gotowanymi w skorupkach cebuli, babka swiateczna i jedzeniem ciasta na sniadanie w lozku rodzicow w poniedzialek rano. no i oczywiscie - horagiewka "Alleluja" - dlaczego horagiewka? bo byla dla mnie ona synonimem swiat wielkanocnych :-D - znacie takie horagiewki - z kurczaczkami, lub barankiem, ktore sie wtyka w babke, czy do koszyczka?
takowa horagiewke, kwiaty i galazki bukszpanu przywozil zawsze moj tata z zakupow na ryneczku jezyckim przed swietami - byly i jajka i maka i warzywa i te duperelki wlasnie , ktore zawcsze byly i w momencie gdy pojawialy sie w domu to juz poprostu byly swieta.
w niedziele rano szukalismy w domu koszyczka z jakims malym prezentem czy czekoladka.
ja bardzo dlugo wierzylam w zajaca wielkanocnego - moja mama do dzis opowiada historie o tym , jak ktorejs niedzieli wielkanocnej uslyszala podekscytowany moj glos skierowany do brata - " - widzisz???? przyszedl, jest!!! a mowiles , ze zajaca nie ma !!! zobacz byl!!!!:)

tu scan prezentu od zajaczka z 88 roku - dedykacja zajaczkowa pismem mamy :-D mialam wtedy 8,5 roku i nadal chcialam wierzyc w zajaczka (ksiazka ta zapoczatkowala moja milosc do astrid lindgren i czytania ksiazek w ogole)

WESOLYCH SWIAT!

poniedziałek, 18 marca 2013

dzieki za komentarze - odpowiedz zbiorowa

kochane ( niech bedzie , zeby mama majowej mogla spac spokojnie , w razie , gdyby tu tez jakis chlopak zajzal;-P )dziewczyny i chlopaki!

dzieki za wasze komentarze -  sama u innych takie madre rzeczy wypisuje , a samej dla siebie odpowiedzi znalesc nie potrafie - normalne chyba ;-)

wszystkie macie racje , i te ktore radza , by specjalisty zapytac , i xbw oczywiscie  i te , ktore sie z nia zgadzaja.

jak pomyslalam o wpisie xbw , to od razu mi sie w glowce priorytety poukladaly i sie uspokoilam.
po czym przy rozmowie z nasza najbardziej zaufana terapeutka wspomnialam o tym wydarzeniu.
ona zareagowala bardzo spokojnie i z usmiechem - i skwitowala po prostu - to jest wlasnie nasz tadeusz - bardzo dobrze stwierdzil , ze rzeczywiscie - na szczescie nie ma wozka - i dodala - dla niego to bylo poprostu stwierdzenie , a do mnie nalezala cala nadinterpretacja tematu - dla tadeuszka - to stwierdzenie bylo na rowni z "dzisiaj swieci slonce"
terapeutka mi tez powiedziala , ze odnosnie rozmow z dziecmi o ich specjalnosciach , jest tak , jak z rozmowami o tym -"skad sie biora dzieci" - rodzice czesto mysla , ze musza specjalnie z dziecmi o tym rozmawiac , obawiaja sie tego tematu i tego co i jak i jak detalicznie maja z dzieckiem na ten temat rozmawiac , a kiedy nadejdzie pytanie "skad sie biora dzieci " i zestresowany czesto rodzic zaczyna : - kiedy mamusia i tatus sie kochaja ... i wtedy czesto dziecko mowi acha i wtedy powstaje u mamy w brzuszku dzidzius - i temat ze strony dziecka sie konczy :-)
terapeutka stwierdzila , ze mam byc spokojna, ze jesli kiedykolwiek tadeusz bedzie mial potrzebe pogadania na temat swoich diagnoz itd - to nie spocznie w wierceniu mi dziury w brzuchu na ten temat.
proste, prawda? i takie pasujace do mlodego - wyszlam z rozmowy lzejsza o tone i z mniejszym balaganem uczuciowo-myslowym.

a propos powstawania dzieci
wczoraj po obiedzie siedze na kanapie i mowie do meza , ze mam wrazenie ze jestem coraz grubsza.
na co tadeuszek odslonil moj brzuch i stwierdzil - moze ty urodzisz male baby?
jak zaprzeczylam , byl wyraznie poirytowany i stwierdzil, ze dziewczyny maja tylko grube brzuchy jak jest dzidzius w srodku, a chlopaki maja grube brzuchy po prostu tak i on jeszcze nigdy na calej ziemi- jak sie wyrazil nie widzial dziewczyny z grubym brzuchem bez niczego w srodku ;-)))

wtorek, 12 marca 2013

mix

- nie mozemy wyjsc z chorobsk - tadeuszek coprawda chodzi juz do przedszkola, ale ja co rano mam wyrzuty sumienia , ze go posylam, bo jest przezroczysty i tak strasznie kaszle.
- do kaslania dolaczylam sie i ja i tak slabujemy we dwojke do pary.
- w mojej szkole zaczely sie znow egzaminy , w czwartek mam jeden , a w nastepny wtorek jeszcze jeden
kupa nauki , a zaleglosci przez nasze chorowanie przeogromne.jak wytrzymam w tej szkole to za rok o tej porze bede po pierwszych egzaminach koncowych!!!

-znow mnostwo zalatwiania i spraw na glowie- ale chyba to juz normalka ;-)


-Tadeuszek znow przez to chorowanie ma regres w wymowie, slini sie znow strasznie , co przyciaga coraz bardziej wzrok napotykanych nam ludzi, bo tadeuszek juz naprawde duzy sie zrobil !
co do rozwoju intelektualno - ogolnego , to caly czas do przodu :-)


- ostatnio wchodzi czesto do pokoju w kapeluszu i klaniajac sie mowi "guken kak (GUTEN TAG - dzien dobry) ich din George Stephenson (ICH BIN GEORGE STEPHENSON - jestem george stephenson)

George Stephenson (ur. 9 czerwca 1781 w Wylam (15 km na zachód od Newcastle upon Tyne) w Anglii, zm. 12 sierpnia 1848 w Chesterfield w Anglii) – brytyjski inżynier, który jako pierwszy zaprojektował lokomotywę parową nazwaną Rocket (Rakieta), uważany jest za "ojca brytyjskich kolei parowych"(wikipedia)

-planujemy w swieta wielkanocne zrobic tadeuszkowi przyjemnosc i  zbudowac lub kupic mala maszyne parowa - odkad tadeusz o tym wie informuje o tym wszystkich i wszystko o kazdej porze dnia i nocy.

-Bylam u fryzjera - to tak w ramach powrotu do wlasnej tozsamosci;-) a tym samym czlowieczenstwa ;-P
uwielbiam to - tak jak nie znosze chodzic na zakupy , tak moglabym zmieniac kolory na glowie i fryzury co 2 tygodnie - znow mocno punkowo (ale dostojnie:-)- inny kolor czerwieni i krotko z podgoleniami i asymetrycznosciami z kazdej strony :-)

-jeszcze w niedziele u nas bylo cieplo  17 stopni i mlody sie w piasku tarzal, a dzis sa marne 2 i pada snieg.

- w sobote ogladalismy (my , a tadeusz lypal jednym okiem) program dla dzieci w ktorym chodzilo o niepelnosprawnosci miedzy innymi umyslowe u dzieci. niektore z tych dzieci poruszaly sie tez na wozkach , wiekszosc jednak nie , rozmawialy o tym na przyklad , ze troche wolniej lub inaczej mysla i dlaczego tak jest.
- w pewnym momencie tadeuszek sie odzywa i mowi: - na cale szczescie my takiego czegos nie mamy

Myslicie , ze nadszedl ten moment , w ktorym musze porozmawiac z tadeuszkiem o jego specjalnosciach ? :-/

sobota, 9 marca 2013

ktos potrzebuje pomocy

nie znam jej osobiscie , nawet nigdy nie komentowalam u niej na blogu. jest babcia chlopca z autyzmem- waleczna , pomagajaca wszystkim gdzie tylko sie da . teraz sama pilnie potrzebuje pomocy. szczegoly na tym  blogu