czwartek, 28 marca 2013

wspomnienia swiateczne

mam na koncu jezyka post o temacie autystycznym, ale odkladam go na bok, choc temat jest dla mnie wazny i chcialabym sie  nim z wami podzielic. nie o tym jednak dzis bedzie, jako , ze jak wiecie autyzm nalezy do naszego(nie, nie tylko tadeuszkowego) naszego zycia i nalezec bedzie, jednak nie nim zyjemy ;-P

zyjemy obecnie swietami nadchodzacymi i radoscia paroma wolnymi dniami.
wlasnie wrocilam z mezem z zakupow, kozystajac z tego, ze mlody dzis jeszcze w przedszkolu,siedzi przy swiatecznym stole , i lata po lace szukajac podarunkow od zajaczka.

tak sobie stalam w kuchni - jeszcze w ogole nie posprzatanej , przez brudne okna ;-) wpadaja promienie sloneczne i ukladajac w wazonie kupione wlasnie tulipany wspominalam swieta u mnie w domu, u moich rodzicow w polsce.

mieszkalismy w bloku na obrzezach poznania, dookola byly laki i lasy. fajnie bylo spedzac tam dziecinstwo. kryzys kryzysem, kolejki w sklepach kolejkami , ale wspomnienia mam bardzo sloneczne.

wiecie juz , ze my do typowych polskich rodzin nie nalezelismy.
  dziadek wychowujacy sie w duchu religii i kultury liberalno zydowskiej i polskiej oczywiscie rowniez - bardzo kultywowanej , ze swietami z jednego i drugiego kregu kulturowego ( szczesliwe dzieci , mogace obchodzic tak duzo roznych swiat :-D ) ,po wojnie (przezyciach z oswiecimia, smierci prawie calej rodziny) stwierdzil , ze boga nie ma i wychowywal swoje dzieci - czyli moja mame i ciocie w duchu ateistycznym , a moja mama wychowala tak nas - pozostawiajac nam bardzo wolna reke , ksztalcac o pogladach innych ludzi.Jako dziecko bylam dosc czesto w kosciele(z kolezankami, czy z mama , ktora jest historykiem sztuki i czesto chodzila poogladac wnetrza kosciolow), lubilam tam przebywac ze wzgledu na atmosfere - taka troche czarodziejska.

wracajac do swiat - piekne mielismy zawsze w domu swieta, takie rodzinne, z rzerzucha na stole, pisankami,jajkami gotowanymi w skorupkach cebuli, babka swiateczna i jedzeniem ciasta na sniadanie w lozku rodzicow w poniedzialek rano. no i oczywiscie - horagiewka "Alleluja" - dlaczego horagiewka? bo byla dla mnie ona synonimem swiat wielkanocnych :-D - znacie takie horagiewki - z kurczaczkami, lub barankiem, ktore sie wtyka w babke, czy do koszyczka?
takowa horagiewke, kwiaty i galazki bukszpanu przywozil zawsze moj tata z zakupow na ryneczku jezyckim przed swietami - byly i jajka i maka i warzywa i te duperelki wlasnie , ktore zawcsze byly i w momencie gdy pojawialy sie w domu to juz poprostu byly swieta.
w niedziele rano szukalismy w domu koszyczka z jakims malym prezentem czy czekoladka.
ja bardzo dlugo wierzylam w zajaca wielkanocnego - moja mama do dzis opowiada historie o tym , jak ktorejs niedzieli wielkanocnej uslyszala podekscytowany moj glos skierowany do brata - " - widzisz???? przyszedl, jest!!! a mowiles , ze zajaca nie ma !!! zobacz byl!!!!:)

tu scan prezentu od zajaczka z 88 roku - dedykacja zajaczkowa pismem mamy :-D mialam wtedy 8,5 roku i nadal chcialam wierzyc w zajaczka (ksiazka ta zapoczatkowala moja milosc do astrid lindgren i czytania ksiazek w ogole)

WESOLYCH SWIAT!

8 komentarzy:

  1. nasze zające wytępiła zaraza, a te co przeżyły wykończyły lisy ;-) to tak jak mieszka się pod lasem, ładne wspomnienia i pogodny post Aniu-
    tak autyzm jest naszą częścią życia, ale mam wrażenie że zrobiło się o nim za głośno, a dla nas to nic tak na prawdę nie zmieniło, ani w podejściu do zachowań Madzi, ani w ilości rehabilitacji...
    Święta u nas z katarem i antybiotykiem na razie u mnie... Ale niech będą słoneczne i ciepłe, to wszystko inne będzie też :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I u nas Święta z gorączką, a więc raczej w domu, chociaż zawsze rodzinę odwiedzaliśmy...marzą mi się takie gipsowe jajka, które Ania Anioła zrobiła...oby u Was zdrowie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. diewczyny - i u nas sie posypalo - jelitowka nas wszystkich dopadla :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzymy Wam spokojnych rodzinnych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniutek, piekne wspomnienia!
    Ja tez pamietam takie baranki z cukru. Moglam jej jesc po swieceniu w sobote. Caly rok na to czekalam ;))))))
    Spokojnych, wesolych i zdrowych Swiat!
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Anno, nie wiedziałam co napisać po przeczytaniu wpisu o Twoim dziadku http://otymsamymwinnymmiejscu.blogspot.com/2012/11/1-listopad.html, tak samo teraz. Tak patrzę na to wszystko co się w okół dzieje i dochodzę do wniosku, że rodzinne historie tak ciekawe przetrwają u nielicznych i razem z naszymi babciami i dziadkami umrą bezpowrotnie. O takich rodzinach jak Twoja to czyta się w książkach autorów, których nie zna się osobiście i do tego mają po 100 lat (ci autorzy). A tu proszę ... więc ja czekam na dalsze wspomnienia, szczególnie te z przed 50 roku zeszłego wieku.
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moj dziadek sam napisal wspomnienia/ pamietnik - chcielismy go przepisac na komputerze, bo pisany byl odrecznie na kartkach - najpierw lezal u mnie , teraz u mamy - nie mamy sil tego wszystkiego czytac , tyle emocji to nas kosztuje !- ale damy rade , bo to takie wazne! - co jakis czas bede pisac o opowiesciach o zyciu dziadka , ktore on mi opowiadal , ktore musza zostac dalej opowiedziane :-)) - ciesze sie , ze tez cie interesuja :-)

      Usuń
  7. Witam rodaczke z poznania. Czytam twoj blog regularnie. Tez mam bardzo mile zajaczkowe wspomnienia, i probuje je zaczepic moim dzieciom, zeby tez kiedys mialy mile wspominki:)
    A tak na marginesie chorągiewka pisze sie przez "ch" :)))
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń