w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
wtorek, 17 stycznia 2017
pieprzone choroby
sorry za wulgaryzmy - Mlody zachorowal - i to kurcze powaznie - miejmy nadzieje , ze obejdzie sie bez komplikacji i szpitali - poprosze o kciuki . Chorobsko nazywa sie http://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-autoimmunologiczne,choroba-schonleina-henocha,artykul,1586974.html . no i klops - siedzimy w domu , jutro badanie krwi na Cito , mocz juz byl zbadany dzis , nastepne badanie moczu za pare dni . jak by sie pojawilo cos bardziej niepokojacego , mamy jechac do szpitala
niedziela, 15 stycznia 2017
zla matka
-ja: kochanie ,za malo jesz owocow i warzyw - musimy znow troszke bardziej na to uwazac
- Tadeusz: - to wszystko twoja wina , bo mi nie mowisz - musisz ! bo inaczej nie dostaniesz nic innego!
kurtyna
- Tadeusz: - to wszystko twoja wina , bo mi nie mowisz - musisz ! bo inaczej nie dostaniesz nic innego!
kurtyna
czwartek, 12 stycznia 2017
zeby przerwy nie bylo
Mlody przeziebiony, nie spimy juz 4 noc z rzedu (tzn nie spimy jeszcze mniej niz zwykle). Inhalator poszedl w ruch. Duzo sie dzieje , malo czasu na pisanie - to tak w telegraficznym skrocie
poniedziałek, 26 grudnia 2016
tylko
Tadeusz siedzi w wannie, ja przed wanna.
Po milionowym pytaniu zadanym przez niego - a kazde zaczynalo sie jak zawsze "teraz pytanie mam" , pada pytanie milionpierwsze : - "teraz pytanie mam - kiedy wynaleziono sznorowki do butow?"
Ja juz nieco znurzona i z lekka poirytowana , odpowiadam malo pedagogicznie -" nie wiem kochanie , czy ja jestem encyklopedia?"
na to Tadeusz wybucha smiechem i mowi "nie , ale zart ! ale zart ! Ty jestes TYLKO moja mama , niestety nie jestes encyklopedia"
Po milionowym pytaniu zadanym przez niego - a kazde zaczynalo sie jak zawsze "teraz pytanie mam" , pada pytanie milionpierwsze : - "teraz pytanie mam - kiedy wynaleziono sznorowki do butow?"
Ja juz nieco znurzona i z lekka poirytowana , odpowiadam malo pedagogicznie -" nie wiem kochanie , czy ja jestem encyklopedia?"
na to Tadeusz wybucha smiechem i mowi "nie , ale zart ! ale zart ! Ty jestes TYLKO moja mama , niestety nie jestes encyklopedia"
niedziela, 25 grudnia 2016
swieta ,swietami (opowiesc niewigilijna)
Jak wiecie w szkolach specjalnych sa nie tylko dzieci z dbajacych kochajacych rodzin,wytesknione , zadbane itd , ktore obdarzone inaczej przez los rozwijaja sie innym torem niz rowiesnicy " normowi".
Sa tez dzieci , ktorym rodzice byli tym "losem" .Rodzice alkoholicy, narkomani, rodzice agresywni , ktorzy dziecko potrzasneli , zeby uciszyc itd.(tak ,tak na calym swiecie sa tacy niestety)
Ja o tym wszystkim wiem , niby wiem ... jednak moj mozg i serce maja pewna blokade samoobronna , ktora nie pozwala zazwyczaj wiedziec tego tak naprawde , a nie tylko teoretycznie.
Tadeuszek ma pierwszy raz w zyciu kolege - takiego prawdziwego kolege z klasy.
Kolega jest slodkim chlopcem w wieku mlodego , ktory ma zupelnie inne specjalnosci od Tadeuszka.
Chlopiec ten najchetniej u nas by mieszkal, bardzo chetnie chce nas odwiedzic.
Bierze wtedy telefon swojej mamy i dzwoni do nas .Wsiadam wtedy w samochod i odbieram dziecko od mamy ( mama nie ma samochodu , a kolega za daleko mieszka, zeby mama przyprowadzila go na piechote,) a po skonczonej zabawie przywoze spowrotem do mamy.
Mama nie znajac mnie przeciez nie miala kompletnie obiekcji, zeby jej dziecko do nas pojechalo.Nie byla nigdy u nas, ale nie stawiala nigdy ZADNYCH pytan , nawet takich , kiedy przywieziemy jej synka do domu.
Chlopiec ten ma mlodszego brata , bez "dodatkow specjalnych", chlopiec zawsze jest smutny.
Zwrocilam uwage na to , ze mieszkanie tej rodziny jest bardzo bardzo skromne, i tym tlumaczylam sobie zaniedbane ubrania tych dzieci, dziurawe buty, za duze lub za male sweterki itd.
Rozmawialam nawet na ten temat z wychowawczynia , ktora ze wzgledu na ochrone danych osobowych nie mogla mi nic na temat tej rodziny, ale zareagowala ze zmarszczonym czolem i troska.
Ostatnio bylam w szkole u Tadeuszka, ktory wpakowal mi sie od razu jak tylko usiadlam na kolana.Po chwili przyszedl jego kolega i tez chcial, wiec mialam 2 chlopcow na kolanach.Nauczyciekla ktora przechodzila obok powiedziala do kolegi mojego synka - ooo tobie sie takie siedzenie na kolanach przyda- laduj bateryjki chlopie!
Tyle przedmowy.
Dzien przed wigilia maz z Tadeuszkiem pojechali na basen samochodem. Ja z tesciowa mialysmy braki tlenowe i stwierdzilysmy , ze pojdziemy piechota na ten basen , tam sie wszyscy spotkamy i wrocimy wszyscy razem samochodem do domu.
tak tez sie stalo , spotkalismy sie pod basenem 2 godziny pozniej ( tak , szlysmy 1,5 godziny).
Tadeuszek stwierdzil , ze jest taaaaaki glodny , ze on do domu nie wytrzyma, wiec podjelismy wyjatkowa decyzje, ze podjedziemy po drodze do knajpy fastfoodowej w wielkim , zoltym M i kupimy mlodemu frytki i lemoniade.
Wchodzac do srodka uslyszalam charakterystyczny glos Tadeuszkowego przyjaciela.Tadeusz od razu do niego pobiegl, my za nim .Zastalismy taki obrazek : Tadeuszek trzymajacy zaplakanego kolege w ramionach, Mama siedzaca w rogu stolika z butami na krzesle , wszedzie dookola porozrzucane smieci, frytki itd. Przyjaciel i jego brat siedzacy w bardzo cieplym pomieszczeniu w czapkach i kurtkach. Na poczatki nie do konca realizowalicmy tego , co widzielismy, a , ze Tadeuszek tak sie ucieszyl ze spotkania , usiedlismy na chwile przy stoliku obok.Z mama i dziecmi , byl jeszcze przyjaciel matki , ktory zaczal sie skandalicznie zachowywac, a matka ( mloda dziewczyna , wygladajaca na jeszcze mlodsza niz jest) caly czas wie tylko usmiechala. Po chwili zauwazylismy skad te zachowania . Na stole wsrod tony smieci stala ogromna , pusta butelka rumu.
Facet ten rechoczac dziko rzucil w twarz matke dzieci cheesburgerem, ketchup rozprysl sie wszedzie .Dziewczyna skwitowala to zakochanym smiechem, dzieci na to patrzyly.Po czym powiedzial , ze oni wszyscy sa troche szaleni , dlatego on , - tu wskazal palcem na przyjaciela mojego synka jest taki niespelna rozumu- rechot.
Facet w "zabawie" zatykal buzie mlodszego brata kolegi Tadeuszka kapturem prowadzac i popychajac po lokalu , tak , ze tamten sie przewrocil,matka sie usmiechala, a starszy niepelnosprawny brat podszedl i powiedzial "zostaw mojego brata w spokoju".
My bylismy coraz bardziej przerazeni, to bylo jak zly film.
Wyszlismy z tamtad po tym jak facet przyprowadzil mlodszego brata Tadeuszkowego przyjaciela do stolika obok , gdzie siedziala mama z trzema corkami ,i powiedzial do nich , ze jego chlopiec(lat7) lubi blond dziewczynki .
ja nie moge uspokoic sie do teraz.
Nie wiedzielismy co zrobic, zeby np. dzieci nie poniosly strat, zeby Tadeuszek nie stracil kontaktu z chlopcem, zeby braciom nikt krzywdy nie zrobil itd.
Napisalam o calej sytuacji wychowawczyni chlopcow.Ta mimo ferii mi natychmiast odpisala, ze sie sprawa zajmie , ale ze nie moze mi wiecej niestety o tej rodzinie opowiedziec. Troche ma zwiazane rece teraz , bo swieta , ale zaraz po swietach powaznie zajma sie sprawa, ze mi dziekuje , ze jej o tym powiedzialam.itd.
Martwimy sie , cien padl na swieta
Sa tez dzieci , ktorym rodzice byli tym "losem" .Rodzice alkoholicy, narkomani, rodzice agresywni , ktorzy dziecko potrzasneli , zeby uciszyc itd.(tak ,tak na calym swiecie sa tacy niestety)
Ja o tym wszystkim wiem , niby wiem ... jednak moj mozg i serce maja pewna blokade samoobronna , ktora nie pozwala zazwyczaj wiedziec tego tak naprawde , a nie tylko teoretycznie.
Tadeuszek ma pierwszy raz w zyciu kolege - takiego prawdziwego kolege z klasy.
Kolega jest slodkim chlopcem w wieku mlodego , ktory ma zupelnie inne specjalnosci od Tadeuszka.
Chlopiec ten najchetniej u nas by mieszkal, bardzo chetnie chce nas odwiedzic.
Bierze wtedy telefon swojej mamy i dzwoni do nas .Wsiadam wtedy w samochod i odbieram dziecko od mamy ( mama nie ma samochodu , a kolega za daleko mieszka, zeby mama przyprowadzila go na piechote,) a po skonczonej zabawie przywoze spowrotem do mamy.
Mama nie znajac mnie przeciez nie miala kompletnie obiekcji, zeby jej dziecko do nas pojechalo.Nie byla nigdy u nas, ale nie stawiala nigdy ZADNYCH pytan , nawet takich , kiedy przywieziemy jej synka do domu.
Chlopiec ten ma mlodszego brata , bez "dodatkow specjalnych", chlopiec zawsze jest smutny.
Zwrocilam uwage na to , ze mieszkanie tej rodziny jest bardzo bardzo skromne, i tym tlumaczylam sobie zaniedbane ubrania tych dzieci, dziurawe buty, za duze lub za male sweterki itd.
Rozmawialam nawet na ten temat z wychowawczynia , ktora ze wzgledu na ochrone danych osobowych nie mogla mi nic na temat tej rodziny, ale zareagowala ze zmarszczonym czolem i troska.
Ostatnio bylam w szkole u Tadeuszka, ktory wpakowal mi sie od razu jak tylko usiadlam na kolana.Po chwili przyszedl jego kolega i tez chcial, wiec mialam 2 chlopcow na kolanach.Nauczyciekla ktora przechodzila obok powiedziala do kolegi mojego synka - ooo tobie sie takie siedzenie na kolanach przyda- laduj bateryjki chlopie!
Tyle przedmowy.
Dzien przed wigilia maz z Tadeuszkiem pojechali na basen samochodem. Ja z tesciowa mialysmy braki tlenowe i stwierdzilysmy , ze pojdziemy piechota na ten basen , tam sie wszyscy spotkamy i wrocimy wszyscy razem samochodem do domu.
tak tez sie stalo , spotkalismy sie pod basenem 2 godziny pozniej ( tak , szlysmy 1,5 godziny).
Tadeuszek stwierdzil , ze jest taaaaaki glodny , ze on do domu nie wytrzyma, wiec podjelismy wyjatkowa decyzje, ze podjedziemy po drodze do knajpy fastfoodowej w wielkim , zoltym M i kupimy mlodemu frytki i lemoniade.
Wchodzac do srodka uslyszalam charakterystyczny glos Tadeuszkowego przyjaciela.Tadeusz od razu do niego pobiegl, my za nim .Zastalismy taki obrazek : Tadeuszek trzymajacy zaplakanego kolege w ramionach, Mama siedzaca w rogu stolika z butami na krzesle , wszedzie dookola porozrzucane smieci, frytki itd. Przyjaciel i jego brat siedzacy w bardzo cieplym pomieszczeniu w czapkach i kurtkach. Na poczatki nie do konca realizowalicmy tego , co widzielismy, a , ze Tadeuszek tak sie ucieszyl ze spotkania , usiedlismy na chwile przy stoliku obok.Z mama i dziecmi , byl jeszcze przyjaciel matki , ktory zaczal sie skandalicznie zachowywac, a matka ( mloda dziewczyna , wygladajaca na jeszcze mlodsza niz jest) caly czas wie tylko usmiechala. Po chwili zauwazylismy skad te zachowania . Na stole wsrod tony smieci stala ogromna , pusta butelka rumu.
Facet ten rechoczac dziko rzucil w twarz matke dzieci cheesburgerem, ketchup rozprysl sie wszedzie .Dziewczyna skwitowala to zakochanym smiechem, dzieci na to patrzyly.Po czym powiedzial , ze oni wszyscy sa troche szaleni , dlatego on , - tu wskazal palcem na przyjaciela mojego synka jest taki niespelna rozumu- rechot.
Facet w "zabawie" zatykal buzie mlodszego brata kolegi Tadeuszka kapturem prowadzac i popychajac po lokalu , tak , ze tamten sie przewrocil,matka sie usmiechala, a starszy niepelnosprawny brat podszedl i powiedzial "zostaw mojego brata w spokoju".
My bylismy coraz bardziej przerazeni, to bylo jak zly film.
Wyszlismy z tamtad po tym jak facet przyprowadzil mlodszego brata Tadeuszkowego przyjaciela do stolika obok , gdzie siedziala mama z trzema corkami ,i powiedzial do nich , ze jego chlopiec(lat7) lubi blond dziewczynki .
ja nie moge uspokoic sie do teraz.
Nie wiedzielismy co zrobic, zeby np. dzieci nie poniosly strat, zeby Tadeuszek nie stracil kontaktu z chlopcem, zeby braciom nikt krzywdy nie zrobil itd.
Napisalam o calej sytuacji wychowawczyni chlopcow.Ta mimo ferii mi natychmiast odpisala, ze sie sprawa zajmie , ale ze nie moze mi wiecej niestety o tej rodzinie opowiedziec. Troche ma zwiazane rece teraz , bo swieta , ale zaraz po swietach powaznie zajma sie sprawa, ze mi dziekuje , ze jej o tym powiedzialam.itd.
Martwimy sie , cien padl na swieta
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Berlin
dzieciaki my zyjemy , nasi przyjaciele i rodziny tez , niektorzy otarli sie o tragedie .
trzy lata mieszkalismy w Berlinie, przejezdzamy tamtedy odwiedzajac przyjaciol w drodze do Polski.Tadeuszek sie tam urodzil.Teraz mieszkamy ok.700 km od Berlina...
straszne , w pale mi sie to nie miesci.
jak ludzie ludziom moga takie rzeczy robic?
Istambul, Aleppo,Nizza,Londyn,Berlin...
ech - i jak tu swietowac przy choince? no jak?
trzy lata mieszkalismy w Berlinie, przejezdzamy tamtedy odwiedzajac przyjaciol w drodze do Polski.Tadeuszek sie tam urodzil.Teraz mieszkamy ok.700 km od Berlina...
straszne , w pale mi sie to nie miesci.
jak ludzie ludziom moga takie rzeczy robic?
Istambul, Aleppo,Nizza,Londyn,Berlin...
ech - i jak tu swietowac przy choince? no jak?
choinka
co roku mielismy zywa , czasami sosne , czasami swierk.uwielbiam ten zapach , ten nastroj , ten klimat.od paru lat jezdzilismy do lesniczego tam scinac i kupowac drzewko od "zrodelka" i co roku bylo mi coraz bardziej tych drzewek szkoda.rosnie sobie takie dziesiec lat, a ja je ciach i do mieszkania cieplego na tydzien lub dwa wstawiam , i pozniej na smietnik. w tym roku wiec nowosc, internety mi pomysl podsunely(wiem, jakosc zdjec okrutna) i Tadaaaam - nasza choinka :
Subskrybuj:
Posty (Atom)

