poniedziałek, 23 lutego 2015

przelknelam + dopisek

przelknelam dume, poprosilam tesciowa , zeby przyjechala mi pomoc, choc na trzy dni - dzis wstalam i boli mnie wszystko , nawet wlosy.jak ja sie rozloze , to wszystko sie rozlozy.
Mam nadzieje , ze przyjedzie najpozniej jutro

ps. Tesciowa przyjedzie jutro - jejku jak sie ciesze (nigdy nie przypuszczalabym , ze te slowa kiedys napisze ;-P )
- Tadeuszek wrocil do szkoly po feriach i pogryzl nauczycielke :-( - cholerne ferie - dla Autystow sa zguba - dla ich mam tez :-)

niedziela, 22 lutego 2015

siersciuchy

 chcialabym , zebyscie nasze siersciuszki poznali - ten gruby z czarnym nosem i czarnymi uszkami to nasz Findus, ta mala chuda z bialymi uszami i nosem to Rosa (czyt.roza) - zdaniem Tadeuszka Roza ma na nazwisko kwiatek bo jest taka piekna , a findus garfield , bo jest taki gruby.jak juz nie mam na nic sily - to one poprawiaja mi humor :-)



sobota, 21 lutego 2015

a na dobranoc ...


jak nie urok..

u nas panuje grypa - my jak na razie oprocz przeziebienia non stop i jelitowki sie od niej uchronilismy. Musimy byc zdrowi , w koncu za poltorej tygodnia jedziemy do Kork na oddzial.
Prosbe ta zignorowal jednak Tadeuszkowy zabek , ktory przez ostatnie 3! tygodnie nie zdiagnozowany przysparzal mlodemu cierpienia, ktorego nikt nie mogl zlokalizowac.
Antybiotyk juz za nami , nieprzespane noce rowniez - Autyzm meczacy na MAXA jak zwykle po antybiotyku , a przed nami nieplanowany pobyt w szpitalu w przyszly piatek , zeby zabek pod narkoza wyrwac.nikt nie odwaza sie mlodemu a) wyrwac zab bez narkozy , b) zrobic ta narkoze nie w szpitalu.
Z tym wszystkim bylam ostatnio praktycznie sama , bo Tadeuszek ma ferie i byl przez ostatnie 1,5 tyg w domu , a maz ma tak duzo pracy , ze siedzi do poznej nocy.
Tak wiec punktualnie dzis na sobote ja rozlozylam sie kompletnie wyczerpana i leze w lozku.
Maz wezmie na przyszly piatek urlop i bedzie z nami w szpitalu , bedzie tez tam z tadeuszkiem nocowal, jako ze ja cztery dni pozniej bede z mlodym w innym szpitalu spedzac o wiele wiecej nocy.
czasami mam ochote wyjsc z domu i nie wrocic.milosc trzyma mnie jednak stalowym lancuchem na miejscu.
Jakos tak sie porobilo

niedziela, 8 lutego 2015

podskoki , Rosa i Kork

przede mna skacze nagi tadeuszek (rozbiera sie z predkoscia blyskawicy jesli ma na sobie pizame , a nie normalne ubranie) przed telewizorem wymachujac raczkami. - ot taka zwyczajnie- tadeuszkowa metoda ogladania telewizji - dodajemy do tego obrazu odglosy rozne plus co jakis czas przebiezke do kuchni lub do pokoju lub wskok na krzeslo badz tez parapet i zeskok z niego.
przygladam sie mojemu chudziakowi , ktorego cialko pokrywa spora ilosc siniakow i zastanawiam czy pojsc z nim w tym tygodniu do lekarza , zeby sprawdzic , czy plytki krwi polecialy znow na leb , na szyje , czy zaczekac 3 tygodnie - zeby nie meczyc dziecka do czasu , gdy pojedziemy do kliniki w Kork.
- Tak - dostalismy termin - 4. marca jedziemy - pelna mobilizacja - denerwuje sie oczywiscie , ale , coz - dziewczyny nie placza - jak to mowia

przedtem czeka mnie wizyta z mlodym u chirurga tu - w sprawie chlopiecej,

mnie wizyta u gina - w sprawie dziewczecej ;-) ( w programie USG piersi (USG podwozia mialam w tym tyg- bo wyczulam guzka w brzuchu - na szczescie okazal sie powiekszonym wezlem chlonnym) - a wy dziewczyny kiedy bylyscie ostatnim razem na prewencji?)

co jeszcze ? - przytulilismy kolejnego siersciuszka - mala wynedzniala wyploszona koteczke ze schroniska - Tadeuszek nazwal ja Rosa :-) nasz kocurek Findus pokochal ja z calego serca ,z wzajemnoscia :-) - miejmy nadzieje, ze kiedys przestanie sie nas bac - trzymajcie kciuki

czwartek, 29 stycznia 2015

wiosna

Prawie przeoczylabym to ,ze powolutku nadchodzi, gdyby nie moje dziecko , ktore wyhamowalo z piskiem miedzy krzakami przed domem , i przygladalo sie przebisniegom z zachwytem :-)

wtorek, 27 stycznia 2015

wspomnienia dziadka cd.

czytajac wczorajszy post stwierdzilam, ze bardzo trudno czytac tu maszynopis dziadkowy.pod spodem ciag dalszy wybranych przeze mnie fragmentow.
Dziadek moj trafiajac do niewoli mial 14 lat.
 Jego brat Zdzich 16.
Dziadek przezyl kolejno wiezienie w zakopanym, w Krakowie na Montelupich, Auschwitz -Birkenau, marsz smierci, oboz w Mauthausen- nikt inny z najblizszej rodziny nie przezyl.Nie wkleje tu innych fragmentow wspomnien.


… zaciekawiony tym poszedlem zobaczyc kto to moze byc.Gdy znalazlem sie na drodze,zobaczylem niespodziewanie przed soba dwoch po miejsku wygladajacych cywilow, prowadzacych miedzy soba Zdzicha i babcie.Mamusi wtedy w domu nie bylo.od razu zorientowalem sie,moze instynkt mi podpowiedzial, ze to policja.Bylem przez nich widziany i nie moglem sie juz skryc.Postanowilem jednak przejsc obok nich jak gdyby nigdy nic. Fortel ten mi sie nie udal.Zatrzymano mnie pytaniem , czy jestem Zydem.Odpowiedzialem , ze sie myla, ze zadnym Zydem nie jestem. Wtedy jeden z nich wyjal z teczki rewolwer i grozac nim rozkazal , abym sciagnal spodnie.Wowczas pierwszy raz odezwal sie Zdzich i powiedzial : Tadziku , to juz nie ma sensu...

(…) Zdzich usiadl kolo mnie i szepnal : przegapilem okazje. Zrozumialem, ze chodzi o ucieczke.(...)Nagle przez okno w drzwiach przedzialu ujrzalem jak Zdzich sie odwrocil i silnym ciosem uderzyl zandarma w twarz, po czym skoczyl ku drzwiom wagonu.
(...) Odpowiedziano mi stwierdzeniem iz „ daleko nie ucieknie“.Odpowiedz te przyjalem z radoscia, gdyz wynikalo z niej dowodnie , ze Zdzich zyje i ze dotychczas go nie zlapano.Mialem wiec podstawe do tego , by zywic nadzieje, ze sie uratuje.Jakie byly naprawde jego dalsze losy dowiedzialem sie dopiero po wojnie.Otoczony przez niemiecka oblawe odebral sobie zycie, aby nie dostac sie ponownie w rece wroga....(...)


(...)Niestety nasza kochana i taka dzielna mamusia rowniez dostala sie w rece gestapo,choc przez przypadek nieco pozniej od nas.Nie udalo mi sie juz jej nigdy zobaczyc.Pozostala w mojej pamieci taka jaka widzialem ja przed naszym rozstaniem. Kobieta czterdziestoletnia o bardzo milej i ujmujacej powierzchownosci, inteligentna, energiczna i odwazna, a przede wszystkim zyczliwa w stosunku do otaczajacych ja ludzi.Byla zazwyczaj pogodna.W jej pieknych, niebieskich oczach czail sie czesto usmiech.Uroku dodawaly jej geste ciemne wlosy, dosc regularne rysy twarzy, wysokie, odsloniete czolo, wyraziste brwi i dlugie rzesy, ktore w sumie stanowily szczegolna dla jej urody oprawe oczu.Pisze o tym z mysla o mojej wnuczce ,Ani , ktora zauwazyla, ze brak jej opisu wygladu jej prababci, ktorego jest ciekawa... (…)
(…) Nazajutrz po tej koszmarnej nocy kazano i mnie opuscic cele i zaprowadzono na ktores tam pietro gestapowskiego budynku. Na korytarzu tej kondygnacjiznajdowala sie juz grupa wiezniow z innych cel , oraz pilnujacy ich esesmani.Jeden z nich rozpoczal sprawdzanie naszej obecnosci.W pewnej chwili zawolal „Lange Tadeus“.Nie zareagowalem poczatkowo na dzwiek mojego przekreconego i gardlowo wypowiedzianego nazwiska.Odezwalem sie dopiero , gdy odezwal sie po raz drugi czy trzeci.Kiedy krzyknalem „jestem“, zwrocil sie do mnie po polsku: „ pozdrowienia od matki. Juz po raz ostatni“...