przelknelam dume, poprosilam tesciowa , zeby przyjechala mi pomoc, choc na trzy dni - dzis wstalam i boli mnie wszystko , nawet wlosy.jak ja sie rozloze , to wszystko sie rozlozy.
Mam nadzieje , ze przyjedzie najpozniej jutro
ps. Tesciowa przyjedzie jutro - jejku jak sie ciesze (nigdy nie przypuszczalabym , ze te slowa kiedys napisze ;-P )
- Tadeuszek wrocil do szkoly po feriach i pogryzl nauczycielke :-( - cholerne ferie - dla Autystow sa zguba - dla ich mam tez :-)
w rolach glownych : Tadeuszek nieZwyczajny chlopiec urodzony w piatek trzynastego :-) latem 2007 roku, Ja czyli ania mama t.(dumna mama Tadeuszka), moj maz , kot Findus, w pozostalych rolach - autyzm,epilepsja i inne czyli pelna chata
poniedziałek, 23 lutego 2015
niedziela, 22 lutego 2015
siersciuchy
chcialabym , zebyscie nasze siersciuszki poznali - ten gruby z czarnym nosem i czarnymi uszkami to nasz Findus, ta mala chuda z bialymi uszami i nosem to Rosa (czyt.roza) - zdaniem Tadeuszka Roza ma na nazwisko kwiatek bo jest taka piekna , a findus garfield , bo jest taki gruby.jak juz nie mam na nic sily - to one poprawiaja mi humor :-)
sobota, 21 lutego 2015
jak nie urok..
u nas panuje grypa - my jak na razie oprocz przeziebienia non stop i jelitowki sie od niej uchronilismy. Musimy byc zdrowi , w koncu za poltorej tygodnia jedziemy do Kork na oddzial.
Prosbe ta zignorowal jednak Tadeuszkowy zabek , ktory przez ostatnie 3! tygodnie nie zdiagnozowany przysparzal mlodemu cierpienia, ktorego nikt nie mogl zlokalizowac.
Antybiotyk juz za nami , nieprzespane noce rowniez - Autyzm meczacy na MAXA jak zwykle po antybiotyku , a przed nami nieplanowany pobyt w szpitalu w przyszly piatek , zeby zabek pod narkoza wyrwac.nikt nie odwaza sie mlodemu a) wyrwac zab bez narkozy , b) zrobic ta narkoze nie w szpitalu.
Z tym wszystkim bylam ostatnio praktycznie sama , bo Tadeuszek ma ferie i byl przez ostatnie 1,5 tyg w domu , a maz ma tak duzo pracy , ze siedzi do poznej nocy.
Tak wiec punktualnie dzis na sobote ja rozlozylam sie kompletnie wyczerpana i leze w lozku.
Maz wezmie na przyszly piatek urlop i bedzie z nami w szpitalu , bedzie tez tam z tadeuszkiem nocowal, jako ze ja cztery dni pozniej bede z mlodym w innym szpitalu spedzac o wiele wiecej nocy.
czasami mam ochote wyjsc z domu i nie wrocic.milosc trzyma mnie jednak stalowym lancuchem na miejscu.
Jakos tak sie porobilo
Prosbe ta zignorowal jednak Tadeuszkowy zabek , ktory przez ostatnie 3! tygodnie nie zdiagnozowany przysparzal mlodemu cierpienia, ktorego nikt nie mogl zlokalizowac.
Antybiotyk juz za nami , nieprzespane noce rowniez - Autyzm meczacy na MAXA jak zwykle po antybiotyku , a przed nami nieplanowany pobyt w szpitalu w przyszly piatek , zeby zabek pod narkoza wyrwac.nikt nie odwaza sie mlodemu a) wyrwac zab bez narkozy , b) zrobic ta narkoze nie w szpitalu.
Z tym wszystkim bylam ostatnio praktycznie sama , bo Tadeuszek ma ferie i byl przez ostatnie 1,5 tyg w domu , a maz ma tak duzo pracy , ze siedzi do poznej nocy.
Tak wiec punktualnie dzis na sobote ja rozlozylam sie kompletnie wyczerpana i leze w lozku.
Maz wezmie na przyszly piatek urlop i bedzie z nami w szpitalu , bedzie tez tam z tadeuszkiem nocowal, jako ze ja cztery dni pozniej bede z mlodym w innym szpitalu spedzac o wiele wiecej nocy.
czasami mam ochote wyjsc z domu i nie wrocic.milosc trzyma mnie jednak stalowym lancuchem na miejscu.
Jakos tak sie porobilo
niedziela, 8 lutego 2015
podskoki , Rosa i Kork
przede mna skacze nagi tadeuszek (rozbiera sie z predkoscia blyskawicy jesli ma na sobie pizame , a nie normalne ubranie) przed telewizorem wymachujac raczkami. - ot taka zwyczajnie- tadeuszkowa metoda ogladania telewizji - dodajemy do tego obrazu odglosy rozne plus co jakis czas przebiezke do kuchni lub do pokoju lub wskok na krzeslo badz tez parapet i zeskok z niego.
przygladam sie mojemu chudziakowi , ktorego cialko pokrywa spora ilosc siniakow i zastanawiam czy pojsc z nim w tym tygodniu do lekarza , zeby sprawdzic , czy plytki krwi polecialy znow na leb , na szyje , czy zaczekac 3 tygodnie - zeby nie meczyc dziecka do czasu , gdy pojedziemy do kliniki w Kork.
- Tak - dostalismy termin - 4. marca jedziemy - pelna mobilizacja - denerwuje sie oczywiscie , ale , coz - dziewczyny nie placza - jak to mowia
przedtem czeka mnie wizyta z mlodym u chirurga tu - w sprawie chlopiecej,
mnie wizyta u gina - w sprawie dziewczecej ;-) ( w programie USG piersi (USG podwozia mialam w tym tyg- bo wyczulam guzka w brzuchu - na szczescie okazal sie powiekszonym wezlem chlonnym) - a wy dziewczyny kiedy bylyscie ostatnim razem na prewencji?)
co jeszcze ? - przytulilismy kolejnego siersciuszka - mala wynedzniala wyploszona koteczke ze schroniska - Tadeuszek nazwal ja Rosa :-) nasz kocurek Findus pokochal ja z calego serca ,z wzajemnoscia :-) - miejmy nadzieje, ze kiedys przestanie sie nas bac - trzymajcie kciuki
przygladam sie mojemu chudziakowi , ktorego cialko pokrywa spora ilosc siniakow i zastanawiam czy pojsc z nim w tym tygodniu do lekarza , zeby sprawdzic , czy plytki krwi polecialy znow na leb , na szyje , czy zaczekac 3 tygodnie - zeby nie meczyc dziecka do czasu , gdy pojedziemy do kliniki w Kork.
- Tak - dostalismy termin - 4. marca jedziemy - pelna mobilizacja - denerwuje sie oczywiscie , ale , coz - dziewczyny nie placza - jak to mowia
przedtem czeka mnie wizyta z mlodym u chirurga tu - w sprawie chlopiecej,
mnie wizyta u gina - w sprawie dziewczecej ;-) ( w programie USG piersi (USG podwozia mialam w tym tyg- bo wyczulam guzka w brzuchu - na szczescie okazal sie powiekszonym wezlem chlonnym) - a wy dziewczyny kiedy bylyscie ostatnim razem na prewencji?)
co jeszcze ? - przytulilismy kolejnego siersciuszka - mala wynedzniala wyploszona koteczke ze schroniska - Tadeuszek nazwal ja Rosa :-) nasz kocurek Findus pokochal ja z calego serca ,z wzajemnoscia :-) - miejmy nadzieje, ze kiedys przestanie sie nas bac - trzymajcie kciuki
czwartek, 29 stycznia 2015
wiosna
Prawie przeoczylabym to ,ze powolutku nadchodzi, gdyby nie moje dziecko , ktore wyhamowalo z piskiem miedzy krzakami przed domem , i przygladalo sie przebisniegom z zachwytem :-)
wtorek, 27 stycznia 2015
wspomnienia dziadka cd.
czytajac wczorajszy post stwierdzilam, ze bardzo trudno czytac tu maszynopis dziadkowy.pod spodem ciag dalszy wybranych przeze mnie fragmentow.
Dziadek moj trafiajac do niewoli mial 14 lat.
Jego brat Zdzich 16.
Dziadek przezyl kolejno wiezienie w zakopanym, w Krakowie na Montelupich, Auschwitz -Birkenau, marsz smierci, oboz w Mauthausen- nikt inny z najblizszej rodziny nie przezyl.Nie wkleje tu innych fragmentow wspomnien.
… zaciekawiony tym
poszedlem zobaczyc kto to moze byc.Gdy znalazlem sie na
drodze,zobaczylem niespodziewanie przed soba dwoch po miejsku
wygladajacych cywilow, prowadzacych miedzy soba Zdzicha i
babcie.Mamusi wtedy w domu nie bylo.od razu zorientowalem sie,moze
instynkt mi podpowiedzial, ze to policja.Bylem przez nich widziany i
nie moglem sie juz skryc.Postanowilem jednak przejsc obok nich jak
gdyby nigdy nic. Fortel ten mi sie nie udal.Zatrzymano mnie pytaniem
, czy jestem Zydem.Odpowiedzialem , ze sie myla, ze zadnym Zydem nie
jestem. Wtedy jeden z nich wyjal z teczki rewolwer i grozac nim
rozkazal , abym sciagnal spodnie.Wowczas pierwszy raz odezwal sie
Zdzich i powiedzial : Tadziku , to juz nie ma sensu...
(…) Zdzich usiadl
kolo mnie i szepnal : przegapilem okazje. Zrozumialem, ze chodzi o
ucieczke.(...)Nagle przez okno w drzwiach przedzialu ujrzalem jak
Zdzich sie odwrocil i silnym ciosem uderzyl zandarma w twarz, po czym
skoczyl ku drzwiom wagonu.
(...) Odpowiedziano
mi stwierdzeniem iz „ daleko nie ucieknie“.Odpowiedz te przyjalem
z radoscia, gdyz wynikalo z niej dowodnie , ze Zdzich zyje i ze
dotychczas go nie zlapano.Mialem wiec podstawe do tego , by zywic
nadzieje, ze sie uratuje.Jakie byly naprawde jego dalsze losy
dowiedzialem sie dopiero po wojnie.Otoczony przez niemiecka oblawe
odebral sobie zycie, aby nie dostac sie ponownie w rece
wroga....(...)
(...)Niestety nasza
kochana i taka dzielna mamusia rowniez dostala sie w rece
gestapo,choc przez przypadek nieco pozniej od nas.Nie udalo mi sie
juz jej nigdy zobaczyc.Pozostala w mojej pamieci taka jaka widzialem
ja przed naszym rozstaniem. Kobieta czterdziestoletnia o bardzo milej
i ujmujacej powierzchownosci, inteligentna, energiczna i odwazna, a
przede wszystkim zyczliwa w stosunku do otaczajacych ja ludzi.Byla
zazwyczaj pogodna.W jej pieknych, niebieskich oczach czail sie czesto
usmiech.Uroku dodawaly jej geste ciemne wlosy, dosc regularne rysy
twarzy, wysokie, odsloniete czolo, wyraziste brwi i dlugie rzesy,
ktore w sumie stanowily szczegolna dla jej urody oprawe oczu.Pisze o
tym z mysla o mojej wnuczce ,Ani , ktora zauwazyla, ze brak jej opisu
wygladu jej prababci, ktorego jest ciekawa... (…)
(…) Nazajutrz po
tej koszmarnej nocy kazano i mnie opuscic cele i zaprowadzono na
ktores tam pietro gestapowskiego budynku. Na korytarzu tej
kondygnacjiznajdowala sie juz grupa wiezniow z innych cel , oraz
pilnujacy ich esesmani.Jeden z nich rozpoczal sprawdzanie naszej
obecnosci.W pewnej chwili zawolal „Lange Tadeus“.Nie zareagowalem
poczatkowo na dzwiek mojego przekreconego i gardlowo wypowiedzianego
nazwiska.Odezwalem sie dopiero , gdy odezwal sie po raz drugi czy
trzeci.Kiedy krzyknalem „jestem“, zwrocil sie do mnie po polsku:
„ pozdrowienia od matki. Juz po raz ostatni“...
Subskrybuj:
Posty (Atom)