sobota, 21 lutego 2015

jak nie urok..

u nas panuje grypa - my jak na razie oprocz przeziebienia non stop i jelitowki sie od niej uchronilismy. Musimy byc zdrowi , w koncu za poltorej tygodnia jedziemy do Kork na oddzial.
Prosbe ta zignorowal jednak Tadeuszkowy zabek , ktory przez ostatnie 3! tygodnie nie zdiagnozowany przysparzal mlodemu cierpienia, ktorego nikt nie mogl zlokalizowac.
Antybiotyk juz za nami , nieprzespane noce rowniez - Autyzm meczacy na MAXA jak zwykle po antybiotyku , a przed nami nieplanowany pobyt w szpitalu w przyszly piatek , zeby zabek pod narkoza wyrwac.nikt nie odwaza sie mlodemu a) wyrwac zab bez narkozy , b) zrobic ta narkoze nie w szpitalu.
Z tym wszystkim bylam ostatnio praktycznie sama , bo Tadeuszek ma ferie i byl przez ostatnie 1,5 tyg w domu , a maz ma tak duzo pracy , ze siedzi do poznej nocy.
Tak wiec punktualnie dzis na sobote ja rozlozylam sie kompletnie wyczerpana i leze w lozku.
Maz wezmie na przyszly piatek urlop i bedzie z nami w szpitalu , bedzie tez tam z tadeuszkiem nocowal, jako ze ja cztery dni pozniej bede z mlodym w innym szpitalu spedzac o wiele wiecej nocy.
czasami mam ochote wyjsc z domu i nie wrocic.milosc trzyma mnie jednak stalowym lancuchem na miejscu.
Jakos tak sie porobilo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz