czwartek, 5 grudnia 2013

Kot w butach

dzis byl dobry dzien. naladowalam baterie :-))
Tadeuszek poszedl spac z usmiechem na buzi :
- dzis byl w przedszkolu Mikolaj , zostawil slady i zabral nasze skarpetki!!!!
ciekawe , czy jutro przyniesie prezenty!!!

przed naszym mieszkaniem kaloszki Tadeuszkowe wystawione sa juz od 2 tygodni - bo: moze Mikolaj cos juz wczesniej przyniesie?

ciekawe czy dzis w nocy cos przyniesie
mam nadzieje , ze Go nie wywieje z tymi prezentami , bo xawery daje popalic


- wiesz , mamo - jak sie tak bardzo bardzo wierzy w Jezusa, to on naprawde jest!!....  tak samo jak swiety Marcin ...i Mikolaj ... i Kot w butach...

środa, 4 grudnia 2013

spis chaotyczny ostatnich przezyc

od pieciu tygodni nie spimy - mlody budzi sie kolo 2 nad ranem i nie spi do 5 - a o 6 dzwoni budzik.
przechodzimy przez bunty , krzyki wrzaski -" glowa przez sciane" , przechodzilismy przez dziwne bole oczu , twarzy, glowy, bylismy pare razy nawet na ostrym dyzurze , bo nie wiedzialam jak Tadeuszkowi pomoc.
wkurzam sie na niego, a jednoczesnie rozczulam, jestem wykonczona , a jednoczesnie zal mi mlodego , ze on taki wykonczony jest. zloszcze sie , wkurzam , mecze, jednoczesnie ciesze sie kazda sekunda bycia z nim, a rownolegle pragne wakacji na KSIEZYCU.
pieczemy ciastka chodzimy na dlugie spacery, prubujemy dowlec do domu rzucajace sie na ziemie dziecko.bawimy sie w lokomotywy i lodzie podwodne.

mialam urodziny, maz z tadeuszkiem zrobili DLA MNIE tort. tadeuszek biegal do moich gosci , wyrywal im prezenty dla mnie , poczym wreczal mi je w biegu krzyczac "alles gute zum Geburtstag!!!" (wszystkiego najlepszego na urodziny).

tadeuszek mial napady agresji . w przedszkolu . on przeciez NIGDY nie byl agresywny.

bylismy (jechalam 1,5 godzimy autostrada sama autem z mlodym z tylu - dumnam :-) na kontroli w klinice Epilepsji w Kehl- Kork . dowiedzialam sie , ze ten brak snu i zmiana zachowania moga byc skutkiem ubocznym leku , ktory mlody od wrzesnia dostaje. dostalismy plan zmiany godzin podawania i dawek jednorazowych i mamy tydzien - jesli sie nic nie zmieni, badz pogorszy zaczynamy odwyk tego leku , i przyzwyczajanie do innego. mam nadzieje na poprawe choc boje sie zmiany, innych skutkow ubocznych, niedzialania leku, ponownych napadow, boli glowy i zawrotow u mlodego.

zdecydowalismy sie do jakiej szkoly mlody pojdzie, wypelniamy stosy formularzy , wnioskow, wykonujemy mase telefonow , wizyt u psychiatry, w poradniach i innych. mysle , ze niedlugo o tym napisze.

niedawno dowiedzialam sie o smierci pewnej malej dziewczynki, ktorej mame - babcie (tak babcia przejela role mamy )poznalam i bardzo polubilam. bardzo mnie to przygnebilo.


a pozatym mamy sie dobrze ;-P

poniedziałek, 25 listopada 2013

szczerbatek

turbulencje autystyczno padaczkowe z zycia codziennego, ktore aktualnie zastopowaly moj poped pisacki usuwamy grzecznie na bok , i przedstawiam wam szczerbatka (prosze o  niezauwazanie w tle balaganu i prania ;-P )coprawda szczerbatek ten potrafi smiac sie ladniej, a mame stac na madrzejsze sformulowania od "powiedz cos", ale mam nadzieje , ze docenicie checi przekazu :-D

poniedziałek, 11 listopada 2013

uczucia i pustelnicy

ostatnio stoimy sobie w zoo , tadeuszek patrzac na foke mowi:
- kazdy ma uczucia, nawet ja!
inni ludzie maja inne uczucia , jak jakies uczucie jest u innego chlopca , to tylko na chwile , bo potem ono wraca do mnie...





od wczoraj mamy nowe zwierzeta 3 sztuki choc jeden pewnie nie przezyje(bylo dosc zimno na dworze) , bo jest bardzo mocno markotny- a mianowicie kraby pustelniki :-) - sa smieszne , i mieszkaja w ogromnym trrarium , ktore kiedys dostalismy w prezencie. nasz kot sie nimi baaardzo interesuje , tadeuszek tez (jeszcze bardziej oczywiscie), jednak mniej sie interesuje zamykaniem drzwi w terrarium - zobaczymy kiedy zwieja , lub kot sie do nich dostanie - miejmy nadzieje , ze dopilniuje , zeby nasze zwierzeta pozostaly jednak po przeciwnych stronach szybek.

piątek, 8 listopada 2013

mimo

musze wam sie przyznac, ze  mimo ogromnej ulgi , ze tadeuszek nie jest chory na ta straszna chorobe - co mamy teraz czarno na bialym (na papierze) , jestem straumatyzowana. moj maz tez.
kto raz zetknal sie z chocby uzasadniona mysla o tym , czy wlasne dziecko dozyje nastepnych urodzin, kto przez 3 tygodnie zyje w takim strachu , ten wie , chocby byl niewiem jakim optymista i mial niesamowity system automatyczno- samozachowawczy organizmu, z modusem usmiechania sie sodko i mowienia grzecznie sasiadom "dzien dobry" , ze sluchajac wczesniej przet tym strachem opowiesci od znajomych o chorych dzieciach, ogladajac jakies tam filmy i reportarze o chorobach dotykajacych ludzi myslal, ze wie jaki to strach i tragedia i bol - to powiem tak - nie wiedzial o tym jaki to strach.

czerpie zycie garsciami - zdajac sobie sprawe jakie jest ono kruche.
strach moj i stres zwiazany z tamtym podejzeniem choroby wychodzi nocami, myslami, porami.
nie moglam wytrzymac na cmentarzu na 1 listopada, choc zawsze lubilam atmosfere tam panujaca i chcialam tadeuszkowi pokazac swieczki na grobach, bo tu u nas nie ma tego w takich ilosciach jak w polsce.bylismy tam 5 minut - tadeuszek czujac chyba moje zdenerwowanie , najpierw chcial odkopac groby, zeby zobaczyc co jest w srodku, poczym zaczal krzyczec i wymachiwac raczkami.

bardzo czesto mysle sobie o tym jak duzo rodzicow w tym momencie czeka na potwierdzenie , lub wykluczenie jakiejs cholernej diagnozy, ilu nie mialo takiego szczescia jak my - ile dzieci umiera
rosyjska ruletka - pyk ,pyk, pyk ,trafiony,pyk,pyk...

powiem wam - przestalam nawet myslec o tadeuszkowych dotychczasowych diagnozach, terapiach, ilosci lekarstw - on jest - genialny, moj , nasz , z wielka szczerba ,bez 3 jedynek, niech bedzie taki jaki jest , niech bedzie , z tymi pobudkami nocnymi , burczeniem, mruczeniem, krzykami, fruwaniem po mieszkaniu,i innymi - bez tego nie byl by on tym tadeuszkiem ktorego znam i tak bardzo kocham, niech bedzie!!!! jak najdluzej!!! badzmy my wszyscy!!!

ale nasze zycie czy tez jego swiadomosc zmienilo sie diametralnie - w srodku , czuje sie bardzio krucho i porcelanowo - tak powiedzial wczoraj moj maz , i ja tez sie pod tym podpisuje.



a jutro - idziemy do wesolego miasteczka  :-)



środa, 6 listopada 2013

gwiazdy

lezymy sobie w polsce w nocy na ziemi za domem Tadeuszek i ja,
lezymy i patrzymy w gwiazdy
Tadeuszek:
- gwiazdy mi mowia, ze nasza planeta jest okragla - moge je dotknac?
- zaspiewaj im kolysanke mamo - one nas sluchaja- one wszystko slysza

kurtyna

wtorek, 5 listopada 2013

wrocilismy :-)

jadac do polski , tadeuszek powtarzal jak mantre , co on tam bedzie robil - powtarzal to caly czas , strasznie przejety, ukladajac tym samym mocny plan dzialania. powtarzal to w dzien i... w nocy.
z czerwonymi policzkami jechal samochodem , co jakis czas powtarzajac jak sie juz bardzo cieszy .
w momecie wiec , w ktorym samochod zaparkowal przed domem dziadkow , tadeuszek zaczal ten plan realizowac - i tak go realizowal przez pierwsze 2 dni non stop. po czym dostal goraczki i emocje opadly.
wyciszyl sie wiec zupelnie i byl bardzo kochany. ja nastawilam sie w 100 procentach na niego , innych rzeczy poprostu nie robilam, a on sie delektowal, wiec delektowalam sie i ja.niepokoj zaczal sie dopiero w przeddzien wyjazdu spowrotem, i trwa jeszcze , pewnie do czasu, kiedy mlody sie znow przestawi , przyzwyczai.
co obejmowalo plan tadeusza? :-)))
no wiec :
karmilismy kroliki
chodzilismy na spacer z psem
zbieralismy grzyby(tadeuszek pierwszy raz w zyciu)
zbieralismy (tadeusz) pokrzywy i gotowalismy(ja) z nich zupe
doilismy koze
pieklismy chleb
pieklismy pierniczki
pieklismy sernik
robilismy ser
jedlismy slodycze
jezdzilismy konno
czyscilismy konie
glaskalismy koty (ja i tadeusz)
meczylismy koty (tadeusz) - naszczescie niegroznie
leczylismy raczki z kocich podrapan
robilismy dom z siana w stodole
palilismy ognisko i pieklismy w nim chlebek i kielbase
jezdzilismy traktorem ( tadeuszek)
pekalismy z dumy (ja)

fajnie bylo - teraz liczymy dni do wyjazdu gwiazdkowego