nasza powiesc zyciowa nakrecila po drodze pare nowych odcinkow.oto skrot paru z nich:
- zeby nam tak latwo i prosto nie bylo tuz przed przeprowadzka polezelismy chwilke w szpitalu z wielkim limem pod Tadeuszkowym oczkiem i wstrzasem mozgu - ot tak - czlowiekowi nie powinno sie w koncu nudzic - . akcja ta byla efektem krociutkiego napadu padaczkowego podczas gonienia kolegow w szkole . Mlody przez chwile stracil panowanie nad soba i pelnym pedem wbiegl twarza w drabinki.nasza Wanka - wstanka nie bylby soba , gdyby sie szybko nie pozbieral - na szczescie!!!
- potem przyszla przeprowadzka .Kazdy kto sie juz przeprowadzal, ten wie jak to jest , wiec nie bede sie rozpisywac o samej przeprowadzce w upale itd.
- napisze jednak - szczesliwy Tadeuszek kopiacy dziury w naszym ogrodeczku , brudzacy sie z luboscia, tarzajacy w piasku itd.- szczesliwi my , pijacy kawe na dworze wsluchani w spiew ptaszkow, - szczesliwe koty biegajace po schodach w gore i w dol ( nie wolno im jeszcze wychodzic na dwor , musza sie przyzwyczaic). coprawda jest jeszcze chaos - wszystkiego szukamy , skrzynki i kartony sie jeszcze pietrza, rzeczy do pozalatwiania leza i kwicza, ale po tak dlugim czasie przeprowadzkowym , staramy sie pobyc troche z soba- skrzynki nie uciekna(niestety ;-) )
- wczoraj dowiedzialam sie z naszej kliniki epi., ze przyszly wyniki badania genetycznego Tadeuszka. wyszly ponoc 3 defekty na jakims genie. Jutro ma przyjsc list poczta z dokladniejszym opisem, z ktorym maz i ja mamy pojsc pobrac sobie krew , zeby sprawdzic czy i my mamy te defekty, jezeli tak , to nie maja one wiekszego znaczenia, bo my jestesmy zdrowi, jezeli jednak ma te defekty tylko Tadeuszek , to mamy nazwe nad wszystkim co mu jest.staram sie nie denerwowac, i wydawalo mi sie , ze sie nie denerwuje , jednak wczoraj dostalam koszmarnej migreny z atrakcjami. No nic - do boju , robimy wszystko po kolei.
Tadeuszek jest Tadeuszkiem, tak juz zawsze bedzie :-) - jesli ma jakis syndrom , to juz go zawsze mial i bedzie miec, bedziemy miec nad tym wszystkim po prostu tabliczke z nazwiskiem i bedziemy wiedziec z czym to sie je. Tak jest i bede sobie tak powtarzac, az bedzie mi lepiej - Ament ;-)
No jestem podekscytowana, kiedy to czytam, jakbym to ja się przeprowadziła. Ja,remonty i przeprowadzki, lubię niestety bardzo. A nie zanosi się :)
OdpowiedzUsuńPtaszki i kawa we własnym ogrodzie - cudo! Mam, to potwierdzam.
Dobrze jest wiedzieć co nam dolega. Nic złego chcieć wiedzieć.
znaczy się ;-) energia jest- i niech tak będzie- Trzymam kciuki, aby syndromy się nie odzywały...;-)
OdpowiedzUsuń