- siedze na kanapie , kolo mnie koty sie bawia , Tadeusz w szkole , nagle zza chmur wychodzi slonce i oswietla cale mieszkanie
- wychodze z auta po terapii , na przeciw mnie idzie dziewczyna dwudziesto paro letnia i usmiecha sie pelna geba sama do siebie , to zaraza i mnie
- wychodze z domu , w kamienicy po drugiej stronie ulicy na parterze mieszka rudy, gruby kot. dzis siedzi na parapecie "swojego" mieszkania. Po chodniku przy kamienicy idzie zamyslona starsza pani. W pewnym momencie zauwaza kota , zaczyna sie usmiechac i do niego mowic - kot nadstawia laskawie glowe i daje sie poglaskac. Starsza pani promienieje.
- wychodze z domu ,czekam na szkolny autobus - kwitna pierwsze zonkile , wystawiam leb do slonca - grzeje ono moje policzki i mysli
- idziemy na spacer, Tadeuszek jest w dobrym humorze. podskakuje i wymachuje raczkami. Pompon jego czapki podskakuje razem z nim.na szyi ma korale, w reku pluszowego kota - taki cudaczek , my idziemy za nim i nie mozemy przestac sie usmiechac
To i ja się do Was uśmiecham :)
OdpowiedzUsuń