poczatek szkoly tadeuszka byl turbuletny. , ale juz po pierwszym dniu Tadeuszek powiedzial : "mamo, tam sa przyjaciele, - tak szybko to idzie!"
dlugo balam sie cokolwiek pisac - takie myslenie magiczne , - jak napisze , to napewno zapesze , pogorszy sie .
po tak dlugim czasie napiecia maksymalnego, zaczynamy puszczac i... chorowac . Nasz mistrz mlody oczywiscie jest zdrowy, mnie posypala sie tarczyca , bola mnie potfornie miesnie od 3 tygodni i co za tym idzie psychika rozsypala sie w drobny mak - wiem , ze to paradoksalnie dobry znak , bo w koncu organizm dopuszcza do rozsypki , skonczyl sie hardcorowy program "survival" , mam nadzieje , ze na tak dlugo bym przynajmniej pozbierala sie w jedna czesc. Maz ma ogromna niekonczaca sie grype i nie wstaje z lozka od paru dni. Pierwszy raz chyba od 4 lat jest tak chory.
Powoli jednak zaczynamy robic plany, mozemy w koncu , mlody jest w FAJNEJ SZKOLE.
tak dlugo walczylismy z ta decyzja , i stres przed tym , ze dokonamy zlej zmiany byl ogromny.
Na poczatku bylo ciezko - nawet bardzo . Nauczyciele pogryzieni , mlody zestresowany do granic mozliwosci , nie przespane noce, ale jednoczesnie , obok stresu zwiazanego ze zmiana ( kazda zmiana dla niego jest ogromnie trudna) tadeuszek zaczal byc jakis taki wolny, beztroski , zaczal byc znow dzieckiem.
Zaczal nawet troszke , troszeczke opowiadac co tam w szkole sie dzieje . Uwielbia porzadek w szkole , znaki (boardmaker) ktore sa wszedzie , zasady, i przede wszystkim basen :-).cieszy sie bardzo rano na jazde do szkoly busem, i jest witany w nim przez inne dzieci codziennie , tak , jakby go przez rok nie widzialy :-)
Mamy wrazenie jakby dopiero po zmianie tadeuszek tak na prawde zaczal chodzic do szkoly.wreszcie jest traktowany na tych samych zasadach co inne dzieci (co nie zawsze jest takie latwe ). Pani nauczycielka (glowna) jest bardzo stanowcza , szalenie konsekwentna , ale bardzo sprawiedliwa.
Mlody jest od zeszlego poniedzialku 3 razy w tyg. do popoludnia w szkole (dotychczas go o 12 odbieralam , zeby zmiana szkoly + godzin w niej nie byly mieszanka wybuchowa) i od srody juz sobie ladnie radzil i nawet - Uwaga - zjadl obiad :-) wszyscy strasznie byli dumni z niego , on sam z siebie tez , ale panie w szkole na szczescie toleruja to, ze mnody je tylko niektore rzeczy i pozwalaja jesc np. suchy makaron - wazne , zeby jadl cokolwiek.
niestety glupia epilepsja puka co chwile do naszych drzwi - ale coz taka nasza uroda i nie mozna miec wszystkiego
Mam nadzieje , ze my sie szybko pozbieramy do kupy (hi hi) , zeby w koncu tak do konca uwierzyc , ze JEST DOBRZE
Dzieki za WSZYSTKIE wasze cieple slowa w komentarzach , nawet nie wiecie jak sie z nich ciesze :-) - witam tez serdecznie nowych ujawnionych i tych nieujawnionych czytaczy .
Bardzo dobre wieści, a Wy Kochani Rodzice pozbieracie się do wiosny ;-) na poważnie Ania odsapnijcie i zdrowiejcie. Cieszę się, ze Tadeusz jest zadowolony i w Was powoli odpuszcza stres :-) Trzymajcie się :-)
OdpowiedzUsuńPowodzenia, spokoju i zdrówka dla Was wszystkich! Pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuńWielkie ufff. Głęboko wierzyłam, ze Tadeuszek się odnajdzie w nowej szkole i właśnie pomyślałam, że nic nie piszesz, żeby nie zapeszać.Zuch Tadeuszek! Wielu przyjaciół i dobrej zabawy mu życzę.To co powiedział o przyjaciołach w nowej szkole wyjaśnia wszystko , tego mu brakowało pewnie najbardziej. A co do Waszych choróbsk to faktycznie zapewne reakcja na zmiany i stres. Trzymajcie się jakoś i zdrówka dla Waszej rodzinki życzę.
OdpowiedzUsuń