im dluzej sie nie pisze , tym trudniej zaczac
codziennie tu wchodze i mysle , - jutro , napewno jutro cos napisze,
duzo sie dzialo i ciagle dzieje
- poczatek szkoly tadeuszkowej byl bardzo ciezki- bo wszystko zlozylo sie na raz - zmiany, moja praca, tadeuszkowe zmiany w lekach przeciwpadaczkowych
agresja, nadaktywnosc, plucie , kopanie , krzyki, placze , brak snu,zaburzenia rownowagi , spadly plytki krwi do bardzo niskiego poziomu, pojawily sie siniaki na nogach i tlowiu( skutek uboczny lekow):to tylko czesc perypetii tadeuszkowych, moja proba bycia matka doskonala polaczenia pracy, terapii bycia matka i zona i wszystko najlepiej w 120% - zakonczylo sie +7 kg.na plusie plus anemia plus kompletne wycienczenie, u meza zalamaniem nerwowym.
Pociagnelam za hamulec bezpieczenstwa. zrezygnowalam z pracy, skrocilam terapie mlodego o polowe. Jestem teraz w 100 % mama - terapeutka, sekretarka , sprzataczka , ale bez pracy dodatkowej.kilosy zostaly , samopoczucie lepsze, nastal wzgledny spokoj.
zmienilismy tez leki tadeuszka - to juz 7 lek na ktory tadeuszek reaguje w sposob niepozadany.
wkurzylam sie na padaczke i na lekarstwa. zadzwonilam do kliniki w Kehl- Kork i prawie nakrzyczalam na biedna pania doktor , ze te lekarstwa bardziej szkodza zamiast pomagac , i , ze ja wcale nie jestem pewna , ze mlody naprawde ma padaczke i , ze moze to wszystko od tych lekow.Pani doktor az scierpla przed telefonem , slyszac moje rewelacyjne wywody - ale coz - musialam jej to powiedziec.Poszlysmy na kompromis- zostalismy wpisani na liste oczekujacych na miejsce na oddziale intensywnej terapii i monitoringu , gdzie mlody zostanie prawie odstawiony od lekow , zeby zobaczyc jak organizm reaguje - ja , zeby sie przekonac czy w ogole ta padaczka jest czy nie, a lekarze , ktorzy sa pewni , ze epi wlada cialkiem tadeuszka , zeby zobaczyc czy uda sie wyodrebnic miejsce , z ktorego ta padaczka powstaje i jako ze mlody zakwalifikowany juz zostal do lekoopornych , zeby sprawdzic czy mozna by ewentualnie ta sliczna glowke zoperowac (staram sie o tym na razie nie myslec) - telefon z wiadomoscia o miejscu na oddziale moze sie odezwac zarowno jutro jak i za pol roku - musimy cierpliwie czekac.
w miedzy czasie ( a czasu minelo troszke) sytuacja sie u nas w domu odprezyla - tadeuszek cieszy sie na szkole i robi pilnie zadania domowe :-D - i uwaga ! zaczyna pisac i czytac :-D :-D - choc pewnie nie bedzie potrafil nigdy pisac dobrze raczka - ze wzgl. na slabe napiecie miesniowe i inne gadzety - piznaje literki, lepi je z plasteliny pisze na formacie A3 zeby bylo latwiej . dostal tez duza klawiature dla dzieci z niepelnosprawnoscia ( wodoszczelna , w razie slinotoku ;-P) - jest genialna- kolorowa , uproszczona , a klawisze sa 3x wieksze od normalnych - mlody od razu zalapal !!!!
staramy sie o sanatorium dla naszej trojki - mam nadzieje , ze nam sie uda tak jak 4 lata temu , bo bardzo nam sie przyda !
na razie tyle
kiedy indziej reszta
chyle czolka dziewczyny :-)
niedlugo wiosna!
Wytrwałości i siły życzę w codziennych zmaganiach. Tadeusz to super chłopak! Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńi ja chylę czólka Niezwykle Dzielna Kobieto!!!
OdpowiedzUsuńNiech się Wam układa i to sanatorium brzmi nieźle :)))
Aniu Kochana, u mnie poszło w drugą stronę z tymi kg- ale został też bół żołądka- ;-) stres i nerwy dają się we znaki.... Dzielna Jesteś, bo pogodnie mimo wszystko starasz się funkcjonować, siniaki od leków....?
OdpowiedzUsuńdziekuje - tak Aniu po tylu latach prawidlowego dzialania zaczela nam valprobeta (w polsce depakina?) robic takie numery :-(
Usuń