tylko tak zwyczajnie sil mi brak - i to nie tak , zebym ciagle narzekala, nie , to nie tak , tylko jak nie ma rezerwy to nie ma z czego paliwa ciagnac.
ostatnio mdla mnie wpisy , ktore tak naprawde normalnie mi nie przeszkadzaja , takie wpisy rodzicow dzieci niepelnosprawnych, ze tylko miloscia mozna kazda przeszkode pokonac, ze checia , wiedza i zaradnoscia mozna swoje dzieci z kazdych "tarapatow" wyprowadzic -
ale cholerka jak tu byc mama z reklamy jak dziecko nie spi nocami? jak ma przerwy w snie po 2-3 godziny kazdej nocy, poczym jest tak zmeczone nastepnego dnia, ze NIC do niego nie trafia?. Jak tu byc cierpliwa, gdy z braku snu i spokoju glowa trzaska , a ty masz tyyyyle spraw, pism i innych do zalatwienia, nie mowiac juz o pracy i studiach, a juz w ogole nie wspominajac o takich przyjemnosciach jak spokojna rozmowa z wlasnym mezem.
jak tu chwile odsapnac psychicznie po tych dlugich tygodniach w szpitalach , non stop z dzieciem i w strachu , jesli znow musialam siedziec przez 2 tygodnie w domu bo ospa ...?
i nawet wyjsc nie mozna , bo dziecie zaraza straszliwie.
co za tym sie ciagnie - znow przerwa w jakichkolwiek terapiach , ktory jest baaardzo widoczny u mlodego.
to wszystko dziala jak mieszanka wybuchowa, -
brak snu+brak terapii+brak ruchu na swierzym powietrzu+ brak przedszkola u mlodego + brak snu+ dzien swistaka bez mozliwosci odpoczynku u mnie =
kupa
mlody jest z jednej strony kochany, z drugiej super nadwrazliwy , biegajacy strasznie , wydajacy non stop odglosy (glosne, a jak nie odglosy buzia to walenie mlotkiem , jak nie mlotkiem to czym innym), ciagle zadajacy uwagi+wchodzacy w komunikacje tylko w celu spelnienia wlasnych potrzeb - np. zadawanie ciagle tego samego pytania i nie slyszenia podpowiedzi...
pewnie , ze sa i lepsze chwile, i tez te calkiem dobre , no i pewnie , ze tadeuszek jest moj, kochany jedyny slodki i nie wyobrazam sobie zycia bez niego , i pewnie , ze w 90 % mysle o jego talentach i pozytywach - gdyby nie te 10 upierdliwe procent tak skumulowanych jak bomba w takich momentach jak ten
Oj, Ania, jesteś superbohaterką. Opatulcie się ciepło i na balkon na słońce, jeśli będzie, może trochę podładuje baterie. My wystawiliśmy fotel na balkon i opatuleni wychodzimy w każdej wolnej słonecznej chwili.
OdpowiedzUsuńhej kochana Xbw, wcale sie tak Bohatersko nie czuje, aczkolwiek dziekuje bardzo i komplement biore "na klate"
UsuńNiunia przykro mi.
OdpowiedzUsuńTy jestes z tym sama. Zadnej babci blisko coby wpadla do was, zajela sie chwile malym. Wierze, ze ci trudni. Zwlaszcza w takich momentach.
Mlodemu brakuje rutyny, regularnosci. W przedszkolu moze sobie poszalec, potesknic za swoimi ulubionymi zabawkami. A jak siedzi w domu sam nie wie co ze soba zrobic.Do tego choroba tez mu pewnie dokucza.
Z tym spaniem najgorzej. Moze jak wroci do przedszkola to mu sie unormuje.
Sciskam mocno mocno!!!
dziekuje Emi <3
UsuńAniu, rozumiem Cię bardzo, bardzo, bardzo.
OdpowiedzUsuńNa samą myśl o sezonie, w którym choroby się panoszą, jestem sparaliżowana.
Wracajcie do zdrowia jak najszybciej!
Potrzebujesz chwili dla siebie - czego również bardzo Ci życzę :)
dziekuje Dosiu, ja juz na mysl o kolejnym przeziebieniu prawie klaustrofobii dostaje - pozdrowienia :-)
UsuńChwil dla Ciebie i tylko Ciebie - choć wiem, jak trudno o nie, tak nawet gdyby to był 1% to i tak daje w kość jak 100% Tadeusz zdrowiej, Ania dużo słońca ono pomaga... podobno
OdpowiedzUsuńbrak snu, zmęczenie rozdrażnienie i karuzela kreci się... :-((( buuuu
oj tak slonce pomaga - i Tobie jego zycze ,Aniu
UsuńWiesz co? W takich kryzysowych sytuacjach (brak snu, klarownego umysłu, możliwości skupienia itp) powtarzam sobie, że "nic nie trwa wiecznie". Nawet ten cholerny dzień musi się skończyć. I jeśli drugi będzie podobny, to też się skończy. W końcu nadejdzie zmiana. Nie wiem, na jak długo, ale nadejść musi, taka kolej rzeczy. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńDobra mysl ! napewno skozystam juz wkrotce - fajnie , ze jestes ,Sylabo
UsuńAniu, masz pełne prawo być zła, zmęczona i mieć dość wszystkiego. I tak Cię podziwiam, że dajesz sobie radę. Buziaki na pocieszenie dla Ciebie i Twoich chłopaków.
OdpowiedzUsuńAgnieszka