dzis rano wiec spedzilam sporo czasu na stoliczku u pana wycidajlo i mdlejac prawie z paniki poddalam sie owej procedurze. teraz leze grzecznie w lozeczku, lykam proszki i nasluchuje jakie rewelacje tadeuszek wygaduje , rozmawiajac z mezem :
Tadeuszek: nie wiem , czy Melanie ma w domu ptaszki
Maz: nie wiem, musimy zapytac mamy
Tadeuszek: nie wiem , czy mama jest wystarczajaco madra
jako, ze jak juz cos sie dzieje, to zawsze podwojnie , zaczal mi (wiem wiem , lepiej pozno niz wcale) wyrastac zab madrosci - wiec szwy na brzuchu , buzia obolala , no i czekam, wyniki histopatologiczne beda - jesli wiadomosci takie sobie - za okolo tygodnia do mnie zadzwonia, jesli wszystko w miare ok, to dowiem sie o tym za 14 dni w czasie kontroli.
Tadeuszek byl juz 2 dni w przedszkolu , i poza bladoscia i sincami pod oczami ( z braku snu , bo znowu sie cos zmienilo w harmonogramie dnia czyli juz dawno nie byl w przedszkolu) wyglada na zadowolonego i nie skarzy sie odpukac w niemalowane drewno i podskoczyc trzy razy na zadne przypadlosci!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz