wtorek, 20 sierpnia 2013

brzuch, przedszkole i madrosc

jako , ze ostatnimi czasy nie mialam jak wziac sie za siebie i na przyklad pojsc do lekarza , zrobilam to teraz , i okazalo sie , ze musze wyciac pieprzyk , ktory mam na brzuchu , a ktory sie doktorowi nie podobal i stwierdzil , ze trzeba go wyciac , zeby sprawdzic czy on przypadkiem nie jest zlosliwy.
dzis rano wiec spedzilam sporo czasu na stoliczku u pana wycidajlo i mdlejac prawie z paniki poddalam sie owej procedurze. teraz leze grzecznie w lozeczku, lykam proszki i nasluchuje jakie rewelacje tadeuszek wygaduje , rozmawiajac z mezem :


Tadeuszek:  nie wiem , czy Melanie ma w domu ptaszki
Maz:  nie wiem, musimy zapytac mamy
Tadeuszek:  nie wiem , czy mama jest wystarczajaco madra


jako, ze jak juz cos sie dzieje, to zawsze podwojnie , zaczal mi (wiem wiem , lepiej pozno niz wcale) wyrastac zab madrosci - wiec szwy na brzuchu , buzia obolala , no i czekam, wyniki histopatologiczne beda - jesli wiadomosci takie sobie - za okolo tygodnia do mnie zadzwonia, jesli wszystko w miare ok, to dowiem sie o tym za 14 dni w czasie kontroli.

Tadeuszek byl juz 2 dni w przedszkolu , i poza bladoscia i sincami pod oczami ( z braku snu , bo znowu sie cos zmienilo w harmonogramie dnia czyli juz dawno nie byl w przedszkolu) wyglada na zadowolonego i nie skarzy sie odpukac w niemalowane drewno i podskoczyc trzy razy na zadne przypadlosci!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz