niedziela, 3 marca 2013

slonce

Do chorujacego juz od 2 tygodni mlodego(tym samym siedzacego w domu , a ja z nim) w nocy z srody na czwartek dolaczyl maz i do soboty nie ruszal sie z lozka w ogole!!!tadeuszek przez zle samopoczucie spal jeszcze gorzej niz zwykle , tak wiec po intensywnym dniu nawet nocami nie wypoczywalam (zwykle zamieniamy sie z mezem i wstajemy na zmiane) - do tego szarobura zimna pogoda , zero slonca - taka nietypowa dla miasta w ktorym mieszkam i ta pore roku...

no ale dzis - dzis wyszlo  SLONCE!!!!maz juz jako tako na chodzie , wiec zapakowalismy Tadeuszka - mocno jeszcze kaszlacego i przezroczystego na twarzy do przyczepki rowerowej, ktorej mozna tez jako wozka uzywac , owinelismy go kocem i wybylismy na baaaardzo dlugi spacer - zatankowalismy promieni slonecznych, podziwialismy krokusy, przebisniegi , bazie na drzewach i inne pierwsze kwitnace "conieco".
Tadeuszek wisial  wiekszosc drogi glowa w dol poza przyczepka i ogladal krecace sie kola ,tak wiec wszystkim nam ta wycieczka dobrze zrobila:-)
chcialam mlodego jutro do przedszkola juz wyslac, ale kurcze caly czas kaszle, charczy , jest blady, ma since pod oczami  i radioaktywnie zielony katar.za to energii i pomyslow ma za dwoch , choc plaksiwy jest tez bardzo.pewnie wiec skonczy sie na tym , ze znowu pojdziemy do pediatry,zeby powiedziala , ze w dalszym ciagu wirus i nic poza syropkami i inhalacjami zrobic nie mozna.
zaczynam planowac pomalu nasz wyjazd majowy do polski - juz sie ciesze , tym razem do pobytu u moich rodzicow dolaczymy 4 dniowy pobyt nad morzem :-)

1 komentarz:

  1. Jakbym tak poszła z kaszlącą Mają, to by mnie mama normalnie wydziedziczyła :)

    U nas wietrzysko :( zimno, ponuro, bleee

    OdpowiedzUsuń