1.
w drodze z zoo tadeuszek gada (no ciesze sie , ze gada i to jak, ale:) non stop o owadach , pajakach i innych , zaczynajac kazde zdanie od "chcialbym teraz o czyms powiedziec" nie reagujac na moje sugestie innego tematu , czy krotkiej przerwy w gadaniu , zebym mogla sie lepiej na drodze skoncentrowac. co chwile zadaje pytania, ktore ze wzgledu na jego nieco oryginalna;-) wymowe , zamiane liter i tylko tadeuszkowy szyk zdania, naprzemienne mowienie szeptem i podniesionym glosem , no i wplatanie polskich slowek gdzie niegdzie(fajnie , ze wplata , ale zanim sie zorientuje , ze o polskie slowko chodzi mija troche czasu) - do latwych zadan nie nalezy. glowe mam wiec jak wiadro, dojezdzamy do domu , tadeuszek milknie... , ja zaczynam zagadywac na inny temat , tadeuszek milczy, ja sie go pytam - tadeuszku , nie odpowiesz mi? - tadeuszek na to - teraz skonczylem mowic o owadach, teraz bede opowiadal o lokomotywach parowych ...
...
...
:-D
2.
ostatnio jako ze sa tadeuszkowe wakacje od przedszkola staram sie jakos mimo wszystko w miedzyczasie cokolwiek zrobic w domu , poza (jakze milym, ale i meczacym) zajmowaniem sie tadeuszkiem .
wplatam go wiec do "pomocy" wszelakich. ostatnio odkurzalam , a on mial mokergo mopa w reku i wycieral podlogi, sciany , drzwi...., jak zabral sie za okno - zamarlam - zawolalam nie! , on sie nie przejal,
kochanie przestan! - nic , tadeusz - zabiore ci mopa !
na co moje dziecko , bardzo spokojnie do mnie bardzo logicznie odpowiada- ale to moj pokoj i moje okno!!!
:-O
3.
po kupnie rowerka , maz wsadzil na niego tadeuszka ,a on.... POJECHAL!!! -jezdzil 20 min. poczym zahamowal i powiedzial - umiem jezdzic na rowerze i juz na niego nie wsiadl
4.
mam wrazenie , ze mlody ma znow wiekszy obwod glowki , a moze mi sie tylko wydaje, bo wiem o jego nadmiarze wod w glowce?
w srode jestesmy u naszej pediatry, na badaniu krwi, to sie okaze.musze w ogole pogadac na ten temat z lekarka , bo mam deficyt wiedzy
w przyszlym tyg. wizyta z mlodym u dentysty , a za dwa bilans 5 latka.
5.
we wrzesniu zaczynam szkole, i praktyke w przedszkolu , mlody ma nowa terapie, czyli reorganizacja totalna,
troche mnie to przerasta , mimo , ze sie sciesze, boje sie porazki ( nie mlodego oczywiscie , a mojej)
6 .
i ostatnie - napisze wam cos - kiepsko sie psychicznie czuje- to tez powod tego , ze mniej jestem aktywna tu , a bardziej w realu, bo probuje sobie udowodnic ze wszystko ze mna ok- tak wiec przedpoludniem,zoo, po poludniu wizyta nad jeziorem, wieczorem zalatwianie spraw(jak w szalonym kolowrotku jakbym zdobywala odznaszenia za bacie supermama i super terapeutka;-) - kto mnie jeszcze z onetu zna , wie ze kiedys bylam leczona psych. na moje stany lekowe(brak polskich znakow literowych sie msci - lekowe od strachowe ,;-))
teraz przeprosilam sie z moim lekarzem od duszy i zrobilam u niego termin na 10. wrzesnia - tak i bylam smutna z tego powodu , ze power woman w koncu nie jestem , choc probowalam sie miesiacami sama oszukiwac, w koncu mi kolezanka "tylek sprala" i wyslala do specjalisty.myslalam , ze mnie wszyscy w okol potraktuja jak osobe przegrana, ktora jednak nie dala rady,ale w recz przeciwnie , maz moj na przyklad powiedzial mi dzis , ze jest ze mnie dumny, ze tam ide.
powiedzcie , ze dam rade!! ;-)
Niunia, a kto inny mialby dac rade!!!
OdpowiedzUsuńNa pewno i dobrze, ze szukasz pomocy. Czasem rozmowac z fachowcem jest niezbedna aby poukladac sobie wszytko czego nie ogarniamy. Nawet nie wiesz jak cie rozumiem...Ja, moze nie pisalam tego bezposrednio,ale miedzy wierszami mozna sie chyba domyslec, po narodzinach Leo tez mialam niezle jazdy. I zaluje,ze nie zglosilam sie po pomoc.Tez chcialam wszystko jak najlepiej,nie chcialam marudzic,przejmowalam sie kazda duperela.A nie umialam sie cieeszyc macierzynstwem,dzieckiem.Teraz dopiero to widze przy Livce...Ale chyba narodziny dziecka pierwszego to sam w sobie ogromny szok i jestesmy bardziej narazeni na zalamania??
A u Ciebie jeszcze cala ciaza przelezana, wczesniaczek...
Niunia,Bedzie dobrze. Jak cos, jestem blisko!
Sciskam
ps
to co chcecie jutro na objad;) Jak wyjedziecie teraz na sniadanie bedziecie;))
Na prawde byloby fajnie tak sie spotkac, moze kiedys dacie rade?
Cały czas dajesz radę ale lepiej widać to z boku. Absolutnie siebie nie doceniasz. Jesteś super mama i super człowiek :) Śmigasz jak struś pędziwiatr i ogarniasz milion rzeczy równocześnie.
OdpowiedzUsuńAniu, nie wiem jak działają niemieccy lekarze od duszy i do jakiego rodzaju lekarza idziesz. Ja właściwie swego czasu dostałam tylko receptę na leki (które z resztą całkiem ciężko było odstawić, bo kiedy próbowałam, miałam zawroty głowy). Nie myślę, że to źle, że je brałam, pewnie swoje robiły, ale czegoś w tym było brak, pewnie psychoterapii.Jeśli lekarz może Ci zaoferować więcej niż tylko tabletki, to na pewno warto spróbować. Swoją drogą ja się stale dziwię, jak Ty sobie ze wszystkim radzisz. Na moje oko to Ty po prostu jesteś Superwoman i już!Buziaki serdeczne dla Ciebie i Tadeuszka
OdpowiedzUsuńAgnieszka
xbw , emi
OdpowiedzUsuńdzieki - jestescie kochane!!! :-)
agnieszko , witaj , ciesze sie , ze znow jestes!i dziekuje!!! - co do tabletek , to i ja je wtedy(3 lata temu) bralam i tez mi trudno bylo je odstawic, wiec mam nadzieje , ze sie bez nich tym razem obejdzie - wtedy tez chodzilam do psychoterapeuty na rozmowy 2 razy w tygodniu , tym razem tez chce sie tam przejsc na terapie.mam nadzieje , ze mnie to troche podreperuje;-)
Aniu, Ty już dajesz radę! Ale dobrze, że spotkasz się z lekarzem. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki, Dzielna Kobieto! :-) buziaki dla Tadzia
OdpowiedzUsuńto sprzątanie mi się podoba, mopem po oknie i już!
OdpowiedzUsuń