jakis czas temu napisalam dllluuuugi post i mi sie zmyl:-(
no wiec dzis krociutko:
mamy niezly kolowrotek, mnostwo terminow, terapii, rozmow z lekarzami itp. - tak sie zdaza co jakis czas , ze sie wszystko nawarstwia.
moje ostatnie 3 tyg. pracy przed wakacjami - tez bardziej intensywne niz zwykle.
mlody znow mniej spi, odzwyczajamy go po raz enty od butli ze smoczkiem - dostal kubek z bobem budowniczym, ale i tak jest placz i zgrzytanie zebow , zwlaszcza wieczorem.
jak to jest , ze ludzie w swoich autach czuja sie jak we wlasnym mieszkaniu?
ten ewenement mnie juz zastanawia od dluzszego czasu.
ale wczoraj moje obserwacje ludzi samochodowiczow przeszly same siebie.
bylam w heidelbergu u pani psychiatry tadeuszkowej i wracajac tramwajem w kierunku dworca zatrzymalismy sie na swiatlach.moje spojzenie padlo na pana przed czterdziestka w smarcie . bardzo elegancki facet , zadbany od stop do glow ... nagle zaczyna dlubac w nosie - nie jakos tam dyskretnie , tylko tak , jakby chcial zbadac zawartosc swojego mozgu! byl swiecie przekonany , ze nikt go nie obserwuje!
normalnie chyba z minute grzebal intensywnie , poczym probujac strzepnas babola z palca otworzyl okno i wytarl palec o zewnetrzna strone drzwi auta. w koncu tramwaj ruszyl, a ja conajmniej do nastepnego przystanku nie moglam zamknac buzi ze zdziwienia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz