mamy sie specjalnie nie wtracaja(na szczescie) do zabaw dzieci- ot poprostu pilnuja co by sie pociechy nie pozabijaly wzajemnie i za duzo piasku nie zjadaly, sa jednak sobie i innym dzieciom zyczliwe, np. jak przynosimy np.owoce na plac zabaw to inne dzieci sa tez czestowane, a i tadeuszek czasami podchodzi do ktorejs z mam i mowi am i czesto jakas drobnostke dostaje – taka niepisana umowa.mile to bardzo i
bardzo mi ten uklad odpowiada.
to tak – gwoli wstepu
na jednym placu zabaw – najwiekszym i jednym z najladniejszych w naszej dzielnicy zaobserwowalismy nietypowe specjalnie tu zjawisko.
przychodza tam pewne panie – nazwalismy je (maz i ja)- big mama`s,
jak sama nazwa wskazuje sa one przeogromne – w rozowych sweterkach ,z gromadka dzieci(takie” towarzystwo z wesolego miasteczka”) , koszami pelnymi slodyczy , piwkiem i papierosami, zasiadaja lub zaleguja stolik i lawki na samym srodku placu zabaw – najczesciej juz rano,rozkladajac tony zabawek dookola siebie – dyryguja dzieci od czasu do czasu na odleglosc- (najczesciej bardzo nieprzyjemnym tonem) co by nie musiec wstawac.
dzieci te bawia sie tylko miedzy soba i maja wyrazny zakaz dotykania zabawek innych dzieci, a jak ktores z obcych dzieci zbliza sie do ponetnego(zabawki i slodycze na wierzchu)obozowiska sa natychmiast piorunowane wzrokiem,a mamy owych mierzone od stop do glow z pogarda.
dzis dzieci wielkich mam przyszly z rozowym ,swiecacym wozkiem dla lalek z cekinami – czyli wszystko to co moj synek po prostu kocha.
podchody do tego wozka robil rozpaczliwe – nikt sie tym wozkiem nie bawil , az w koncu maz moj powiedzial ,zebysmy pozwolili maluchowi podejsc i obejrzec ten wozek(stal na uboczu placu zabaw).
maluch podszedl i poglaskal jednym paluszkiem lale lezaca w tym wozku – od razu zawirowalo w obozowisku – big mamas.
jedno dziecko,dziewczynka zostalo zawolane – tadeuszek wytkniety palcem ,ja zmierzona wzrokiem, dziewczynka odepchnela malucha i powiedziala – iii on dotknal moich zabawek swoimi brudnymi lapami – teraz bedziemy musieli wszystko myc.
tadeuszek sie przestraszyl i zaczal plakac.
ot taka sobotnia historia ,ktora mnie baardzo zadziwila i powiem szczerze zrobilo mi sie przykro .i choc wiem ,ze takie zachowania sa normalne niestety i tak jest mi przykro! O!
maly juz napewno o wszystkim zapomnial i i tak mielismy fajny dzien.
zawsze sie chyba takim zachowaniom dziwic bede i juz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz