środa, 13 kwietnia 2016

chrzanic kilogramy

wracam dzis od lekarza (w koncu mam czas zabrac sie za siebie) i spotykam znajoma, ktorej dawno bardzo nie widzialam , a ktora bardzo lubie.Zapytana co u mnie opowiedzialam jej po krotce co tam u nas ostatnimi czasy sie dzialo i dzieje , i ze jest dobrze , ale zawirowania dodaly mi 10 kilo , a mezowi je odjely.Ona na to wziela mnie w ramiona i powiedziala : chrzanic kilogramy - skoro twoja dusza promienieje i widac te promienie na odleglosc ! :-)

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

madrosci zyciowe

kazdy czlowiek jest inny i nawet jesli nie wiem jak bylabys konsekwentna w wychowaniu , pochwalaniu, ganieniu , zmuszaniu itd nie uczynisz Kasi Bozenka czy Jasia Stasiem.

 Naprawde ciesze sie z postepow wszystkich dzieci , ich zdolnosci , talentow itd., ale szlag mnie trafia jesli ktos z uporem maniaka mowi czy pisze , ze dziecko bylo takie a takie a tylko miloscia , szalona konsekwencja , tryliardem terapii ,  - niepotrzebne skreslic stalo sie zupelnie inne, zdolniejsze (ba, od innych!).
Ludzie przychodza przeciez ze swoja paczuszka na swiat , swoim kodem genetycznym, w roznym otoczeniu zarowno klimatycznym jak i srodowiskowym , przechodza juz w zyciu plodowym zupelnie rozne przezycia i choroby , otrzymuja rozna pomoc medyczna , lub po prostu maja zupelnie rozny charakter ( najlepiej wiedza chyba o tym mamy wielu dzieci).

Tak ze wczesniak z 26 tygodnia nie badzie nigdy robil takich samych postepow jak jego kolega z inkubatora obok urodzony w tym samym tygodniu ciazy  chocby w obu przypadkach "zastosowac" tyle samo milosci, terapii , prosb i grozb .

Bardzo interesujacy tekst napisala Mammamika http://niezłyjazz.pl/?p=569 .
Dotyczy to wszystkich ludzi - nie tylko tych z niepelnosprawnoscia.
Ja uwazam ze trzeba wyposrodkowac . zadna ekstrema nie jest dobra.
Oczywiscie my kochamy Tadeuszka najmocniej na swiecie , oczywiscie , ze staramy sie byc szalenie konsekwentni, chodzimy tez na terapie - choc o wiele mniej niz kiedys - staramy sie ZYC , nie mierzyc i scigac marzeniami za zdrowym dzieckiem.

 tych madrosci nie wyssalam z mlekiem Mamy , byl to proces - dlugi , wciaz trwajacy .

Dlatego chronie sie przed ludzmi (stad tez znikajace co jakis czas z listy mojej niektore blogi), ktorzy choc napewno w dobrej wierze , dumni z postepow wlasnych dzieci - ktorymi NALEZY sie chwalic :-) , rania innych mowiac o postepach jako nastepstwie ich metod wychowawczych i uczuc zapominajac o sile wewnetrznej i PREDYSPOZYCJACH zarowno wewnetrznych jak i zewnetrznych ich dziecka.

a nawiazujac do tego co napisalam powyzej , jak i tego , ze wczoraj ( oprocz urodzin mojego meza :-D ) byl miedzynarodowy dzien swiadomosci Autyzmu
ostatnio na FB znalazlam to

piątek, 25 marca 2016

sila

opowiadam Tadeuszkowi o Pippi Langstrumpf :
- to jest najsilniejsza dziewczynka na swiecie...
na to wchodzi do pokoju moj maz i mowi do Tadeuszka :
- druga najsilniejsza , bo najsilniejsza jest twoja mama

środa, 23 marca 2016

rzeka

dzis w samochodzie :
-Tadeusz : chcialbym lowic ryby..... do wiadra , a potem je wypuszczac .ale nie w takiej dlugiej , waskiej rzece jak Ren gdzie plywaja statki  , ale w takiej perfekcyjnej z trzcinami -  okraglej, lub kwadratowej jak u wujka Macieja.
- Ja : chodzi ci o jezioro , kochanie?
-Tadeusz :  chodzi ci o jezioro? - TAK!

wtorek, 22 marca 2016

przeplatanka

tak to juz w zyciu jest , ze szczescie sie z lzami przeplata - tylko mam takie wrazenie ,ze taka sinusoida szczescia i zmartwienia kreci sie u nas w zawrotnym tempie.
Zycie codzienne jest tak absorbujace  , ze nie nadazam z pisaniem tutaj .

- Tadeuszek nie jest jeszcze do konca zdrowy , ale poslalam go juz do szkoly, bo wiem , ze nie zaraza i , ze moze odpoczac jesli tylko chce.Jutro zaczynaja sie tu u nas 2 tygodniowe ferie wielkanocne, wiec mam nadzieje , ze go wyleczymy. Inhaluje go w dalszym ciagu, ale na szczescie juz nie kortyzonem. Niestety ma reakcje skorne i wybroczyny , wiec musimy koniecznie zaraz po swietach zbadac krew.

- nowy, dodatkowy lek p. padaczkowy poprawil baaardzo spanie nocne mlodego , wiec mam pierwszy raz od lat wyspane dziecko nad ranem , a i my w koncu odpoczywamy !!! - nieprzespana noc mamy moze teraz 1-2 razy w tygodniu , a nie jak dotychczas 5-6 nocy :-) - wiem , ze to nie potrwa wiecznie , ale ciesze sie chwila

- w ogole Tadeuszek jest taki kochany ostatnio - a ja delektuje sie ta faza

- inne zachowania mlodego sa nowe i zostalismy skonfrontowani ( przez samych siebie , ale i przez terapeutow co juz ma inny oddzwiek) z mysla czy zachowania mlodego nie ida w kierunku shizofrenii - wiem to wszystko czesto jest w "pakiecie " z autyzmem i innymi specjalnosciami mlodego , ale musimy sie temu troszke poprzygladac. Tadeuszek znow ma tez wiecej tikow i napadow paniki , ale mam nadzieje , ze jak pozbedziemy sie wirusow, to i te rewelacje sie polepsza

- wiem , ze szkoda nerwow , ale daje sie ponosic emocjom ostatnimi czasy  jak slysze  dziwne teksty ludzi dot. Tadeuszka (nie zawsze jednak jestem odporna)

- bardzo niedobra wiadomosc dotarla do mnie dzis rano - coreczka mojej przyjaciolki , ktora jest chora na chorobe letalna ( ta , ktora wtedy przez blad laboratorium mylnie zdiagnozowano u Tadeuszka ) lezy wlasnie na oiomie z obustronnym zapaleniem pluc , intubowana , z goraczka  i nie wyglada to dobrze - bardzo nas to przygnebilo.

- bardzo dobra wiadomosc z kolei dostalismy w piatek - spelnia sie jedno z naszych marzen i przeprowadzamy sie pod koniec maja do  domeczku z ogrodeczkiem !!!! - malutkie to , ale z zielenia w okol , urocze i sloneczne !!!! bardzo bardzo bardzo sie z tego powodu cieszymy :-) Tadeuszek chce chodowac w tym ogrodku ziola i ... pokrzywy :-D

tak wiec sinusoida kolosalna , a wymienilam tylko kilka rzeczy , ktore sie u nas w tej chwili dzieja .




poniedziałek, 7 marca 2016

Pobite gary

tak ostatnio napisala znajoma, napisze i ja.
Wirus grypy ani mysli opuscic Tadeusza. Pluca czyste , ale kaszel i katar nie odpuszcza , a i goraczka wrocila.
Mlody ma calkiem niezly humor , nudzi mu sie w domu , ale tez na nic nie ma sily.Jest bledziutki, chudziutki i zmarnowany .
Nasze organizmy tez walcza z odpieraniem ataku chorobska, nie spaniem i zajmowaniem sie dzieckiem siedzacym juz 2 tygodnie w domu. Kiedy tylko mam sile wkladam mlodzika do przyczepki rowerowej ( pchanej jak wozek) i zawinietego w koce woze po lesie - ja wietrze mozg , a on przewaznie spi.
Pediatra martwi sie przedewszystkim tym , ze mlody znow schudl , co w wadze piorkowej nie jest za fajne.
Jutro wyjezdzam na 1,5 dnia- musze zalatwic sprawy urzedowe 400 km od nas . Maz wezmie urlop i zajmie sie mlodym , a ja - radio na maxa i sprobuje znow poczuc jak to jest byc soba :-).

czwartek, 3 marca 2016

inteligencja



 Tadeuszek nagle tak ni z tego ni z owego:
- I pamietaj , zebys zawsze kupowala osmiornice, one sa takie inteligentne !
:-)

 wyglada na to, ze zaczyna byc lepiej :-) - mlodemu przestaly siniec usta i nie ma goraczki i nawet zaczyna jesc :-) . Dzieki naszej madrej , kochanej lekarce z konkretnymi lekami wziewnymi ( inhalujemy sie praktycznie na okraglo - salbutamol + kortizon + sol fizjologiczna, lub na zmiane) udalo nam sie - tfu tfu , zeby nie zapeszyc uniknac antybiotyku- ktory jak wiadomo na wirusowe zapalenie nie pomaga , przepisywany jest jednak standardowo na w razie "w".Na szczescie nasza pediatra przepisuje antybiotyki naprawde w ostatecznosci.

Dziekuje BARDZO za wasze mile slowa w komentarzach  i witam Ole serdecznie


.