wtorek, 22 marca 2016

przeplatanka

tak to juz w zyciu jest , ze szczescie sie z lzami przeplata - tylko mam takie wrazenie ,ze taka sinusoida szczescia i zmartwienia kreci sie u nas w zawrotnym tempie.
Zycie codzienne jest tak absorbujace  , ze nie nadazam z pisaniem tutaj .

- Tadeuszek nie jest jeszcze do konca zdrowy , ale poslalam go juz do szkoly, bo wiem , ze nie zaraza i , ze moze odpoczac jesli tylko chce.Jutro zaczynaja sie tu u nas 2 tygodniowe ferie wielkanocne, wiec mam nadzieje , ze go wyleczymy. Inhaluje go w dalszym ciagu, ale na szczescie juz nie kortyzonem. Niestety ma reakcje skorne i wybroczyny , wiec musimy koniecznie zaraz po swietach zbadac krew.

- nowy, dodatkowy lek p. padaczkowy poprawil baaardzo spanie nocne mlodego , wiec mam pierwszy raz od lat wyspane dziecko nad ranem , a i my w koncu odpoczywamy !!! - nieprzespana noc mamy moze teraz 1-2 razy w tygodniu , a nie jak dotychczas 5-6 nocy :-) - wiem , ze to nie potrwa wiecznie , ale ciesze sie chwila

- w ogole Tadeuszek jest taki kochany ostatnio - a ja delektuje sie ta faza

- inne zachowania mlodego sa nowe i zostalismy skonfrontowani ( przez samych siebie , ale i przez terapeutow co juz ma inny oddzwiek) z mysla czy zachowania mlodego nie ida w kierunku shizofrenii - wiem to wszystko czesto jest w "pakiecie " z autyzmem i innymi specjalnosciami mlodego , ale musimy sie temu troszke poprzygladac. Tadeuszek znow ma tez wiecej tikow i napadow paniki , ale mam nadzieje , ze jak pozbedziemy sie wirusow, to i te rewelacje sie polepsza

- wiem , ze szkoda nerwow , ale daje sie ponosic emocjom ostatnimi czasy  jak slysze  dziwne teksty ludzi dot. Tadeuszka (nie zawsze jednak jestem odporna)

- bardzo niedobra wiadomosc dotarla do mnie dzis rano - coreczka mojej przyjaciolki , ktora jest chora na chorobe letalna ( ta , ktora wtedy przez blad laboratorium mylnie zdiagnozowano u Tadeuszka ) lezy wlasnie na oiomie z obustronnym zapaleniem pluc , intubowana , z goraczka  i nie wyglada to dobrze - bardzo nas to przygnebilo.

- bardzo dobra wiadomosc z kolei dostalismy w piatek - spelnia sie jedno z naszych marzen i przeprowadzamy sie pod koniec maja do  domeczku z ogrodeczkiem !!!! - malutkie to , ale z zielenia w okol , urocze i sloneczne !!!! bardzo bardzo bardzo sie z tego powodu cieszymy :-) Tadeuszek chce chodowac w tym ogrodku ziola i ... pokrzywy :-D

tak wiec sinusoida kolosalna , a wymienilam tylko kilka rzeczy , ktore sie u nas w tej chwili dzieja .




1 komentarz:

  1. Mieszkamy w domeczku z ogródeczkiem. Co prawda w pakiecie z moimi rodzicami.
    Taki ogródek to błogosławieństwo dla dzieci, a przy tym i dla nas. I hamak i piaskownica i takie tam...
    Cieszę się razem z wami.

    OdpowiedzUsuń