tak ostatnio napisala znajoma, napisze i ja.
Wirus grypy ani mysli opuscic Tadeusza. Pluca czyste , ale kaszel i katar nie odpuszcza , a i goraczka wrocila.
Mlody ma calkiem niezly humor , nudzi mu sie w domu , ale tez na nic nie ma sily.Jest bledziutki, chudziutki i zmarnowany .
Nasze organizmy tez walcza z odpieraniem ataku chorobska, nie spaniem i zajmowaniem sie dzieckiem siedzacym juz 2 tygodnie w domu. Kiedy tylko mam sile wkladam mlodzika do przyczepki rowerowej ( pchanej jak wozek) i zawinietego w koce woze po lesie - ja wietrze mozg , a on przewaznie spi.
Pediatra martwi sie przedewszystkim tym , ze mlody znow schudl , co w wadze piorkowej nie jest za fajne.
Jutro wyjezdzam na 1,5 dnia- musze zalatwic sprawy urzedowe 400 km od nas . Maz wezmie urlop i zajmie sie mlodym , a ja - radio na maxa i sprobuje znow poczuc jak to jest byc soba :-).
Jak juz pisalam zdrowia i milej chwili wytchnienia.
OdpowiedzUsuńNo nadgoniłam :)
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć, że u was wszystko w porządku. Ja też mam chucherko w domu. Mój siedmiolatek waży tylko 20 kg przy ok 125cm. Półtora roku temu ważył 15kg!
Wyniki zupełnie dobre ale przy każdym braku apetytu bardzo się martwię.
to tez szczypiorek :-) - Tadeuszek wazy 22 przy wzroscie 135cm
UsuńCo u Was?
OdpowiedzUsuńjuz pisze ;-)
Usuń