polecono nam bardzo dobrego kardiologa dzieciecego w naszym miescie.
nie myslalam duzo o goracym poleceniu, po prostu tam poszlismy.
Tadeuszek lezal jak zaczarowany - pozwolil sobie zrobic EKG i USG(dlugie!) serca.
Lezal , a pan doktor , ktory promieniowal niesamowitym spokojem (nie spotkalam jeszcze az tak spokojnego czlowieka)wszystko wyjasnial - prostymi , krotkimi zdaniami - tak, zeby mlody rozumial - nie ja - ale Tadeuszek!
Tadeusz za dzielnosc dostal ciasteczko w ksztalcie serduszka i byl szczesliwy.Dal sobie zalozyc nawet 24h.ekg z ktorym powedrowalismy do domku. w domku czar pana doktora prysl , a i moja sila sugestii starczyla tylko na 15 godzin a nie na 24 w ktorych mlody mial zostawic przyklejone elektrody na piersi.po 15 godzinach elektrody zostaly po cichutku odklejone a drogi przenosny aparacik cisniety w kat pokoju.
Juz w trakcie badania pan nam powiedzial , ze wszystko w porzadku :-) -w czasie badania , jak lekarz wlaczyl glosnik i slyszelismy bicie tadeuszkowego serca przypomniala mi sie ciaza z Tadeuszkiem i strach pomieszany z zachwytam za kazdym razem gdy moglam posluchac jego serce.Jak lekarz dowiedzial sie o tadeuszkowej wadzie krtani , to badal jego serce jeszcze 2 razy dluzej , poczym zrobil krotkie usg nerek i tarczycy !!
wczoraj wieczoerm o 21!!! zadzwonil do nas ten pan doktor , zeby nas jeszcze raz uspokoic i powiedzial ze w tym 15 h EKG tez wszystko bylo ok!!!
Niesamowite!!! nawet na nasze niemieckie warunki.
Uf :)
OdpowiedzUsuń