Ania (Ladorusie) mnie spytala jak bylo?
bylo tak , ze mialam wyrzuty sumienia
- dlaczego?
- bo nie chcialam wracac - i nie wynika to z braku milosci do meza czy synka - bo kocham ich bezgranicznie!!!
- bylam na gigancie! - tak sie czulam - czulam wolnosc we wlosach i zycie.
myslalam , ze juz o takim uczuciu zapomnialam ...
jechalam i jechalam , pilam kawe , zatrzymywalam sie kiedy chcialam , sluchalam glosno muzyki , wystawialam leb do slonca...
Spotkalam sie z rodzicami , bylam z nimi na obiedzie i kolacji , na piwie i spacerze , wjechalam kolejka linowa na bardzo wysoka gore , gdzie lezal snieg .
Spalam - cala noc.
i to wszystko zrobilam w 1,5 dnia
do domu zadzwonilam tylko raz.
przedluzalam droge powrotna w nieskonczonosc
wrocilam
maz sie ucieszyl , tadeuszek chyba tez
poczym po 2 dniach szkoly mlody sie rozchorowal i siedzial znow tydzien w domu
nie liczac tych 2 szkolnych dni - byl w domu przez 8 tygodni( szpital+ferie+choroba)
jak poszedl do szkoly to co? - ja sie rozchorowalam
teraz zdrowieje mi cialo , a wraz z nim dusza.
mlody chodzi znow do szkoly , a ja mam czas powachac bzy choc przez chwile ,
odetchnac , przed wspolnymi przygodami i czasem spedzanym wspolnie
Aniu, raz na jakiś czas trzeba pożyć w bajce...
OdpowiedzUsuńKONIECZNIE! :-)
Usuń