poniedziałek, 30 marca 2015

szpital cz. 1

Nazajutrz po operacji zabkow Tadeuszek obudzil sie w dobrym humorze , ale blady jak sciana.
Pare minut pozniej zaczal mrugac jednym, potem oboma oczkami , zrobil sie na pare sekund czerwony jak burak , i zawolal- moje oczy sa gorace! - poczym zbladl i bylo po wszystkim.

Moglabym sie rospisywac – od tej pory mlody mial po 50 takich zdarzen dziennie.Stal sie bardzo plaksiwy , nie mogl w nocy spac , a pulsoksymetr co chwile swirowal , pokazujac puls ponad 160.
Lekarze stwierdzili zaraz , ze to napady padaczkowe i nie chcac meczyc mlodego eeg podali mu lek dodatkowy do jego lekow przeciw padaczkowych kroplowka. Nic on jednak nie pomogl i zanim zaczeli oni cos innego krecic z lekami mlodego poprosilam meza , zeby zadzwonil do naszej kliniki padaczki w Kork , czy mozemy wczesniej przyjechac.
W miedzyczasie bylismy juz 5 dni w szpitalu – wszedzie w okol prawdziwa grypa – a nas nie chca za chiny ludowe wypuscic do domu – bo za niebezpiecznie.Na szczescie plan sie udal i bezposrednio z Heidelbergu przenioslam sie z Tadeuszkiem do Kork.

Tam jak zwykle od razu sie nami bardzo milo i fachowo zajeto.I tu pierwszy raz poddano w watpliwosc , czy te napady goraca to wynik epilepsji , czy czegos innego.Dodatkowo Tadeuszek dostal bardzo dziwnego kaszlu , i ze strony lekarzy padlo pytanie – dziwne napady Epi , czy moze tiki (w domysle zaczynajacy sie syndrom Touretta?)

Pierwotny plan byl taki , by polozyc mlodego na oddziale intensywnego monitoringu , zjechac z lekami prawie lub zupelnie w dol i sprawdzic , czy on jeszcze w ogole potrzebuje tych lekow (ja) i czy ta epilepsje mozna zoperowac ( lekarze)
Ten plan pociagnelismy w nadziei , ze te dziwne nowe napady i kaszel rowniez sie tam wyjasnia.Tak wiec po kolejnym tygodniu w Kork na oddziale ,przenesiono nas na oddzial intensywnej terapii .. CDN

2 komentarze: