niedziela, 29 marca 2015

poszpitalnie

w piatek wrocilismy po ponad MIESIECZNYM pobycie w szpitalach do domu.
 czuje sie tak jakby ktos mnie przezul jak gume do zucia , poczym wyplul na ziemie.
pobyt w szpitalu byl planowany , tak samo jak poprzedzajacy go (niezalezny od planowanego szpitala) zabieg wyrwania zabka pod narkoza.
Pobyty zlaly sie jednak ze soba , przyspozyly mnostwa zmartwien i zmeczenia.
Lekarze odpowiedzieli nam na mnostwo pytan, duzo nam sie wyjasnilo.
Na pare wynikow czekamy jeszcze (beda w przyszlym tygodniu)
Pare otwartych podejzen nowych diagnoz wisza w powietrzu.
Co nas jednak nie zabije , to nas wzmocni.
wiecej wkrotce.
ps. kochana Sylabo odpowiem ci  jak dojde do siebie

2 komentarze:

  1. Niunia dobrze, ze napisalas!
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania sił na wzmocnienie, ale jak długo jeszcze mamy udowadniać i Komu, że nasze życie jest jednym wielkim trudem i walką- czemu Dzieci muszą tak cierpieć.... wiem powinnam dodać Ci sił, uwierz, że Anuś chciałabym, ale nie umiem

    OdpowiedzUsuń