czwartek, 29 stycznia 2015

wiosna

Prawie przeoczylabym to ,ze powolutku nadchodzi, gdyby nie moje dziecko , ktore wyhamowalo z piskiem miedzy krzakami przed domem , i przygladalo sie przebisniegom z zachwytem :-)

wtorek, 27 stycznia 2015

wspomnienia dziadka cd.

czytajac wczorajszy post stwierdzilam, ze bardzo trudno czytac tu maszynopis dziadkowy.pod spodem ciag dalszy wybranych przeze mnie fragmentow.
Dziadek moj trafiajac do niewoli mial 14 lat.
 Jego brat Zdzich 16.
Dziadek przezyl kolejno wiezienie w zakopanym, w Krakowie na Montelupich, Auschwitz -Birkenau, marsz smierci, oboz w Mauthausen- nikt inny z najblizszej rodziny nie przezyl.Nie wkleje tu innych fragmentow wspomnien.


… zaciekawiony tym poszedlem zobaczyc kto to moze byc.Gdy znalazlem sie na drodze,zobaczylem niespodziewanie przed soba dwoch po miejsku wygladajacych cywilow, prowadzacych miedzy soba Zdzicha i babcie.Mamusi wtedy w domu nie bylo.od razu zorientowalem sie,moze instynkt mi podpowiedzial, ze to policja.Bylem przez nich widziany i nie moglem sie juz skryc.Postanowilem jednak przejsc obok nich jak gdyby nigdy nic. Fortel ten mi sie nie udal.Zatrzymano mnie pytaniem , czy jestem Zydem.Odpowiedzialem , ze sie myla, ze zadnym Zydem nie jestem. Wtedy jeden z nich wyjal z teczki rewolwer i grozac nim rozkazal , abym sciagnal spodnie.Wowczas pierwszy raz odezwal sie Zdzich i powiedzial : Tadziku , to juz nie ma sensu...

(…) Zdzich usiadl kolo mnie i szepnal : przegapilem okazje. Zrozumialem, ze chodzi o ucieczke.(...)Nagle przez okno w drzwiach przedzialu ujrzalem jak Zdzich sie odwrocil i silnym ciosem uderzyl zandarma w twarz, po czym skoczyl ku drzwiom wagonu.
(...) Odpowiedziano mi stwierdzeniem iz „ daleko nie ucieknie“.Odpowiedz te przyjalem z radoscia, gdyz wynikalo z niej dowodnie , ze Zdzich zyje i ze dotychczas go nie zlapano.Mialem wiec podstawe do tego , by zywic nadzieje, ze sie uratuje.Jakie byly naprawde jego dalsze losy dowiedzialem sie dopiero po wojnie.Otoczony przez niemiecka oblawe odebral sobie zycie, aby nie dostac sie ponownie w rece wroga....(...)


(...)Niestety nasza kochana i taka dzielna mamusia rowniez dostala sie w rece gestapo,choc przez przypadek nieco pozniej od nas.Nie udalo mi sie juz jej nigdy zobaczyc.Pozostala w mojej pamieci taka jaka widzialem ja przed naszym rozstaniem. Kobieta czterdziestoletnia o bardzo milej i ujmujacej powierzchownosci, inteligentna, energiczna i odwazna, a przede wszystkim zyczliwa w stosunku do otaczajacych ja ludzi.Byla zazwyczaj pogodna.W jej pieknych, niebieskich oczach czail sie czesto usmiech.Uroku dodawaly jej geste ciemne wlosy, dosc regularne rysy twarzy, wysokie, odsloniete czolo, wyraziste brwi i dlugie rzesy, ktore w sumie stanowily szczegolna dla jej urody oprawe oczu.Pisze o tym z mysla o mojej wnuczce ,Ani , ktora zauwazyla, ze brak jej opisu wygladu jej prababci, ktorego jest ciekawa... (…)
(…) Nazajutrz po tej koszmarnej nocy kazano i mnie opuscic cele i zaprowadzono na ktores tam pietro gestapowskiego budynku. Na korytarzu tej kondygnacjiznajdowala sie juz grupa wiezniow z innych cel , oraz pilnujacy ich esesmani.Jeden z nich rozpoczal sprawdzanie naszej obecnosci.W pewnej chwili zawolal „Lange Tadeus“.Nie zareagowalem poczatkowo na dzwiek mojego przekreconego i gardlowo wypowiedzianego nazwiska.Odezwalem sie dopiero , gdy odezwal sie po raz drugi czy trzeci.Kiedy krzyknalem „jestem“, zwrocil sie do mnie po polsku: „ pozdrowienia od matki. Juz po raz ostatni“...

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rodzina

Jako , ze rocznice bardzo wazne i podniosle sie zblizaja klik, chcialabym podzielic sie tu z wami zupelnie inna niz te o ktorych tu dotychczas pisalam , choc ta sama historia - pamietacie , juz kiedys pisalam tu o jednej z najwazniejszych Postaci w moim zyciu, o kims , kto sprawil , ze nazwalam Tadeuszka Jego imieniem klik, ze obiecalam sobie i jemu , ze NIE ZAPOMNE i tak dlugo jak dlugo bedziemy o NICH mowic - beda zyc oni dalej .

dziadek napisal wspomnienia wspomnienia o pieknie zycia,pieknym cieplym wczesnym dziecinstwie o swoich rodzicach , bratu , dziadkach , o nadzieji , o najwiekszej zbrodni w dziejach ludzkosci, o milosci , okrucienstwie , o tym jak WSZYSCY niezmala w jego rodzinie zostali zamordowani, o tulaczce chlopca po obozach koncentracyjnych ,marszu smierci, morderczej pracy, przypadkach , sekundach , ktore przeswiadczyly o tym , ze przezyl, ze i ja teraz jestem , ze w ogole istnieje - dopiero niedawno udalo mi sie emocjonalnie przez nie przebrnac.
chcialabym sie z wami podzielic ich fragmentami - zaczne od fragmentow opisujacych najbardziej kochane osoby przez dziadka.Poznajcie wiec kawalek po kawalku moja rodzine: