Naprawde ciesze sie z postepow wszystkich dzieci , ich zdolnosci , talentow itd., ale szlag mnie trafia jesli ktos z uporem maniaka mowi czy pisze , ze dziecko bylo takie a takie a tylko miloscia , szalona konsekwencja , tryliardem terapii , - niepotrzebne skreslic stalo sie zupelnie inne, zdolniejsze (ba, od innych!).
Ludzie przychodza przeciez ze swoja paczuszka na swiat , swoim kodem genetycznym, w roznym otoczeniu zarowno klimatycznym jak i srodowiskowym , przechodza juz w zyciu plodowym zupelnie rozne przezycia i choroby , otrzymuja rozna pomoc medyczna , lub po prostu maja zupelnie rozny charakter ( najlepiej wiedza chyba o tym mamy wielu dzieci).
Tak ze wczesniak z 26 tygodnia nie badzie nigdy robil takich samych postepow jak jego kolega z inkubatora obok urodzony w tym samym tygodniu ciazy chocby w obu przypadkach "zastosowac" tyle samo milosci, terapii , prosb i grozb .
Bardzo interesujacy tekst napisala Mammamika http://niezłyjazz.pl/?p=569 .
Dotyczy to wszystkich ludzi - nie tylko tych z niepelnosprawnoscia.
Ja uwazam ze trzeba wyposrodkowac . zadna ekstrema nie jest dobra.
Oczywiscie my kochamy Tadeuszka najmocniej na swiecie , oczywiscie , ze staramy sie byc szalenie konsekwentni, chodzimy tez na terapie - choc o wiele mniej niz kiedys - staramy sie ZYC , nie mierzyc i scigac marzeniami za zdrowym dzieckiem.
tych madrosci nie wyssalam z mlekiem Mamy , byl to proces - dlugi , wciaz trwajacy .
Dlatego chronie sie przed ludzmi (stad tez znikajace co jakis czas z listy mojej niektore blogi), ktorzy choc napewno w dobrej wierze , dumni z postepow wlasnych dzieci - ktorymi NALEZY sie chwalic :-) , rania innych mowiac o postepach jako nastepstwie ich metod wychowawczych i uczuc zapominajac o sile wewnetrznej i PREDYSPOZYCJACH zarowno wewnetrznych jak i zewnetrznych ich dziecka.
a nawiazujac do tego co napisalam powyzej , jak i tego , ze wczoraj ( oprocz urodzin mojego meza :-D ) byl miedzynarodowy dzien swiadomosci Autyzmu
ostatnio na FB znalazlam to
Coś w tym jest. Ja czytając niektóre blogi czuję się jak najgorsza mama na świecie. Jakbym co rusz popełniała grzech zaniedbania. Jakbym wybrała najgorsze na świecie metody wychowawcze, a właściwie, jakbym nie stosowała się do żadnych. Czytam i zawsze potem mam moralnego kaca, że coś ze mną nie tak... Więc czytam coraz mniej. A są blogi które czytam i czuję się jakbym towarzyszyła w radościach i smutkach, w chwilach gorszych i lepszych.
OdpowiedzUsuńI nikt mnie nie poucza i nie stawia siebie jako wzorca z Sevres pod Paryżem...
Całusy dla was!
i dla Was :-)
UsuńAneczko- nam też lata zajęło dojrzewanie...- terapii Madzia ma mniej, za to jest więcej wygłupów z rodzicami, ciągle nie udaje się by rodzeństwo było razem....., ale tak pewnie musi być. Tak żyć nie walczyć z wiatrakami...- pozdrawiamy wiosennie
OdpowiedzUsuń:*
UsuńMasz rację - predyspozycje i charakter są równie ważne, jak cała reszta, o ile nie ważniejsze. Z niepokojem czekam, co też napiszą Piotrusiowi w opinii z poradni. Co z resztą można napisać po godzinnej rozmowie ze mną i raptem trzech godzinach testowania dziecka? "Mamy ulotne wrażenie, że Pani dziecko powinno...?"
OdpowiedzUsuńHej kochana, w jakim kierunku testuja Piotrusia ? staraj sie nie denerwowac - ja tu jestem ;-) - to bedzie ten sam Piotrus, tylko ze z diagnoza . Pozdrawiam BARDZO cieplo
Usuńhttp://terapiaopartanakoncentracji.blogspot.com/2016/04/terapia-koncentracja-uwagi-dla-dzieci-z.html do poczytania ;) ja myślę,że rodzice po prostu bardzo cieszą się z efektów swoich metod, tak bardzo, że chcą się nimi podzielić z innymi, każde dziecko jest jednak wyjątkowe i na każde chociażby w terapii może działać coś innego;)
OdpowiedzUsuńdzieki Ania:)
OdpowiedzUsuńJak nasz Micky byl mały i uskarżałam się, że nie mówi, nie reaguje, ma ze mną bardzo słaby związek, koleżanka stawiala mi siebie za przykład - Ja mojego syna wożę w wózku przodem do mnie, dużo do niego mówię, pokazuję mu różne rzeczy itd.". Jasne, Mickey w ogóle nie był zaiteresowany moim gadaniem, moją twarzą i co mu tam chciałam pokazać. Darł się w wózku przodem do mnie, chciał widzieć, co przed nim, albo po prostu nie patrzeć na mnie. Pewnie, że myślałam ,ze coś robię źle, ale Misiek taki był. Koleżanka do dziś ma siebie za matkę idealną.
OdpowiedzUsuń