wracam dzis od lekarza (w koncu mam czas zabrac sie za siebie) i spotykam znajoma, ktorej dawno bardzo nie widzialam , a ktora bardzo lubie.Zapytana co u mnie opowiedzialam jej po krotce co tam u nas ostatnimi czasy sie dzialo i dzieje , i ze jest dobrze , ale zawirowania dodaly mi 10 kilo , a mezowi je odjely.Ona na to wziela mnie w ramiona i powiedziala : chrzanic kilogramy - skoro twoja dusza promienieje i widac te promienie na odleglosc ! :-)
Taką znajomą to i ja bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńBardzo słusznie!!! :)
OdpowiedzUsuńi taak trzymaj, ale do czasu, gdy kg, okażą się przyczyną chorób... oby Cię o minęło- ciesz się Anulka z wiosny i życia :-)
OdpowiedzUsuńAleż ja lubię Twoją koleżankę! :-) Anko, wiosna idzie - warzywka i owoce będą, słońce i te sprawy! Na to wszystko czekam też i ja i moje ukochane nad-kilogramy! A najważniejsze zdrowie nasze i naszych rodzin! Niech Twoja dusza promienieje jak najdłużej!
OdpowiedzUsuńbuziaki od Ogrów
też bym się przytuliła do tej Znajomej :)
OdpowiedzUsuńTrafiłam tu przypadkiem skacząc po blogach . I przeczytałam od deski do deski. I krótko - jeteś WIELKA . A mąż - SZACUNEK przez wielkie S.
OdpowiedzUsuńPani Aniu co u Was? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWięc i ja się odważę...
OdpowiedzUsuńCo słychać? :)