podsumowujac ostatnie pol roku - wiele bylo w nim cierpienia i nieprzyjemnosci , ale tez i wytrwalosci, milosci, pieknych chwil i przewartosciowania wielu rzeczy i dumy-
kwiecien- po dlugich pertraktacjach udaje nam sie mlodego zostawic na rok dluzej w przedszkolu
maj - zmiana kadry w przedszkolu mlodego - z znakomitej na kijowa - delikatnie mowiac.
czerwiec - pobyt w polsce , mega infekcja , antybiotyk i - zaczyna sie jazda - mlody ma bardzo silna alergie , dziwne napady slabosci , niesamowite zawroty glowy i straszne bole glowy.
czerwiec , lipiec, sierpien - 4 mega dlugie pobyty w szpitalach, badania badania, badania - cierpienie mlodego - zmeczenie moje - fizyczne i emocjonalne nie zna granic. komplikacje po punkcji kregoslupa - mlody dochodzi do siebie nastepne 4 miesiace.
wrzesien - do swojego glownego leku przeciwpadaczkowego dostaje drugi , ktory w koncu dziala, na ustach mlodego pojawia sie w koncu usmiech.w miedzy czasie wielka draka w przedszkolu , nie wiem czy go tam dalej posylac . Tadeuszek po duzej poprawie zaczyna znow przedszkole.
pazdziernik - telefon ze szpitala, podejzenie okropnej , smiertelnej choroby - ponad 2 tygodnie czekamy na potwierdzenie, lub wykluczenie tego cholerstwa - na szczescie - wszystko dobrze!!!
listopad - mlody przestaje znow spac w nocy - zaczyna napady agresji , psychoz , zachowania autystyczne sa tak nasilone - do granic bolu i poza te granice , histerie jakich jeszcze dotychczas nie znalismy . - kontrola w centrum Epilepsji , - lekarka wpada na pomysl, ze to pewnie spozniony skutek uboczny leku wprowadzonego we wrzesniu - baby w przedszkolu odbieraja jego "napady" agresji osobiscie - zachowuja sie bardzo nieprofesjonalnie.
grudzien - podejmujemy z lekarzami wspolna decyzje - zmieniamy lek na inny - to znaczy powoli wycofujemy jeden , wdrazamy drugi- w pewnym momencie tadeuszek lyka dziennie mala apteke.
Nowy lek i brak starego przynosza efekty - tadeuszek ma lepszy humor , robi znow ogromne postepy rozwojowe , spi cala noc.
14 dzien nowego leku - alergia - z powodu zagrozenia zycia musimy od razu przerwac podawanie tego leku, mlody dostaje srodek zastepczy z rodziny benzodiazepinow .alergia trzyma , ja sie leku boje wiec na wlasna reke redukuje dawke - koszmarne bole i zawroty glowy wracaja. dawka znow wyzsza , mlody czuje sie lepiej
styczen - szkarlaryna - mamy wlasnie wycofywac lek zapasowy i startowac nowy lek , ale antybiotyk krzyzuje nam plany - czekamy na koniec antybiotyku- gdzies tam pomiedzy wyskakuje z rekawa pani anemia- zaczynamy diete bogata w zelazo - co przy tak wybiorczym jadlospisie tadeuszka wcale takie proste nie jest - nie chce dawac mlodemu kolejnego leku- pisze tu o zelazie w syropie (czy dobrze robie?).
antybiotyk sie skonczyl. - Tadeuszek skarzy sie na bol siusiaka- lekarka przebakuje o stulejce- probujemy metod nieoperacyjnych przez 4 tygodnie - jak to nic nie pomoze - czeka mlodego kolejne (choc ponoc to zabiek krotki i rutynowy) cierpienie.
jutro zaczynamy wycofywanie leku zapasowego i probe wprowadzenia innego leku - boje sie jak cholera- po takich doswiadczeniach.
a co pozatym w tym samym czasie ? - pomiedzy udalo sie nam byc 3 razy w Polsce , za kazdym razem spedzalismy tam wspaniale czas.
zaczelismy geo casching - po okolicy i w zaden weekend nie siedzimy w domu.
ja nie przerwalam mojej szkoly i praktyk w przedszkolu raz w tygodniu - bylo cholernie ciezko - w zeszlym tygodniu losowalam temat konspektu pedagogicznego , na ktorego napisanie mialam 72 godziny- dalam rade - udalo sie :-) - za 1,5 tyg. przyjdzie komisja oceniac zajecia godzinne prowadzone przeze mnie na podstawie tego napisanego przeze mnie konspektu.
jak zdam ten egzamin , to zostane dopuszczona do teoretycznych egzaminow w maju i czerwcu i - koniec!!!
w czoraj dowiedzialam sie , ze przedszkole , w ktorym pracuje przejmie mnie na czas stazowy na moich warunkach pracy!!!!! tj. 4 razy w tygodniu 3x5 godzin , 1x 4 godziny przed poludniem!!!!!! - jestem z siebie dumna!
zdecydowalismy sie na to do jakiej szkoly Tadeuszek pojdzie - ale o tym bedzie juz osobny post .
Tadeuszek jest teraz bardzo kochany, spiewa , opowiada, uwielbia cwiczenia logopedyczne - miga jak sie patrzy - swoja droga super, ze mimo , ze zaczal mowic , nie przestal migac :-) - coprawda fruwa, macha bardzo raczkami , i jest , no Tadeuszkowy po prostu :-)
ostatnio w aucie:
dlaczego panowie zawsze chodza do pracy, a panie zawsze tylko do szkoly?
Tak to był rok pełen cierpienia, dla Was, Aniu nie bój się choć wiem, że samą mnie zżera strach, gdy zmieniam dawki, lub leki....Jesteś bardzo dzielna i wytrwała, cieszę się, że nie zrezygnowałaś z siebie i swoich zajęć. Niech moc będzie z Wami, aby ten rok był lepszy zdrowotnie i radości-owo ;-)
OdpowiedzUsuńPonoc 2013 to byl ciezki rok. A ty wyszlas z niego obbronna reka.
OdpowiedzUsuńBedzie dobrze Niunia, jestescie razem i to najwszniejsze!
Sciskam!
Aż chciałoby się ten zeszły rok zapomnieć. Musisz mieć konstrukcję ze stali. ;-) Trzymajcie się!
OdpowiedzUsuńJesteście niesamowici!
OdpowiedzUsuńAniu, dla mnie jesteście z tytanu!! Dla Was/za Was kciuki i mocne uściski! A dla Tadzia - buziaki.
OdpowiedzUsuńDacie radę - czuję to!
ściskam i buziakuję :-0
Witam serdecznie. Chciałam prosić o jakiś adres mailowy do Pani, ponieważ przeczytałam Pani artykuł o klinice w Niemczech i mam kilka pytań. Proszę o kontakt na miala monika.wojciak@o2.pl. Życzę dalej takiej wytrwałości i siły. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiężki rok za Wami, ech...
OdpowiedzUsuńOby ten był lepszy!
Trzymajcie się zdrowo!
Pozdrawiamy serdecznie.
co za rok...jesteście jak ze stali...podziwiam Was!
OdpowiedzUsuń