siedze w podomce, mdli mnie z nerwow , pije herbate .
Tadeuszek spi... dzis plakal , bo tak bardzo chcial , zeby wrozka zembuszka do niego dzis przyszla, a zab , mimo , ze sie ruszal , za nic w swiecie nie chcial wypasc.
na stole uszykowane skierowanie z wypisanym czarno na bialym podejzeniem dej strasznej diagnozy.
mam nadzieje , ze herbata pomoze na moj zoladek i nerwy.
zaraz sprobuje spac - i tak jak juz od piatku bede czytac ksiazke do momentu , w ktorym mi ona wypadnie z reki, zasne przy zapalonym swietle , ktore kiedys tam w nocy wylaczy maz wstajac do tadeuszka, badz wstajac do kuchni z niemocy snu.
zeby tylko wylaczyc myslenie... w dzien sie to nawet czasami udaje, bo mlody na szczescie jest caly czas w akcji.
dobranoc
Czytam Twoje słowa i dzisiaj kolejny raz nie wiem, jak pomóc, jak mocno przytulić lub co mam zrobić, aby choć troszkę pomóc- jestem zła na siebie i cały świat- bo nie umiem czynić cudów i pomagać. Ania.... śpij i dobrze śnij, dla Siebie, Taduszka, męża- chciej i musisz....
OdpowiedzUsuńAniu, doczytałam. Trzęsę się cała z nerwów i aż nie mogę uwierzyć... Ile jeszcze podstępnych chorób czai się dookoła? Z całego serca życzę Wam, żeby wynik nie potwierdził tej diagnozy. Mam nadzieję, że jednak uda Ci się zasnąć - potrzebujesz dużo siły. Przytulam mocno.
OdpowiedzUsuńOtulam ciepłymi myślami... nie ma słów... Dobranoc...
OdpowiedzUsuńSciskam mocno.
OdpowiedzUsuńkochana!
OdpowiedzUsuń