piątek, 7 grudnia 2012

wypadek

dzisiejsze popoludnie , wracamy po dlugim dniu do domu , rozbieramy sie .tadeuszek obie rece w rekawach kurtki , z tylu za plecami, w tym momencie poslisguje sie , przewraca i rabie broda i glowa , w rog regalu na buty... - dziecko wrzeszczy, krew sie leje , dziecko sztywnieje, ma napad epi - na szczescie bez utraty przytomnosci.
po pol godziny wszystko sie w miare uspokaja, tadeuszek blady , ja jeszcze chyba bledsza.
plaster sie nie za bardzo trzyma na brodzie u dziecka , ktore sie slini, wiec plaster musial byc co pol godziny zmieniany , co zmiana, dziecko krzyczy, krew sie leje:-( w miedzy czasie (zrobila sie godzina 19)maz przyjezdza z pracy i po slowach tadeuszkowych:
 - kiedy skonczy sie w koncu ten wypadek? - on trwa i trwa! -
postanawiamy, ze sprawa jest powazna i jedziemy na ostry dyzur dzieciecy.
pani doktor po krotkim obejzeniu ranki stwierdzila , ze jest gleboka i brzydka i to sprawa dla chirurga , wiec my za rog do szpitala dzieciecego , z dusza na ramieniu.
na szczescie wszystko poszlo tempem ekspressowym- i - na szczescie - zyjemy w dobie kleju do ran dla dzieci!!! - nie trzeba bylo szyc!- pare plastrow"klamerek" na to fioletowy(ku zachwytowi tadeuszkowemu)przezroczysty klej - i - po sprawie!
troche wyczlam wsrod pan doktor(ek) , ze chetnie by nas i na obserwacje zatrzymaly , ale szybko wytlumaczylam stanowczo , ze my to juz stare wygi i na epi , i wstrzasach mozgu i innych bajerach sie znamy , i jakby co to sie szybciutko stawimy i wrockilismy do domu o 20.30
uff
tadeuszek po zjedzeniu porcji spagetti jest wlasnie usypiany przez meza , a przed snem powiedzial -
dzieki bogu w koncu wypadek skonczony!!!
teraz ja wypije podwojna melise i moze kiedys zasne ...

4 komentarze:

  1. W takim razie dzielni Jesteście RAZEM- wiesz Aniu wiele bym dała aby takie przeżycie były nam darowane, dusza na ramieniu to jedno, a drugie jak w tym swoim strachu logicznie myśleć, jak sprawić aby Dziecko nie cierpiało a my z NIm? cieszę się ze to już za Wami, rana szybko mam nadzieję się zagoi
    Spokojnej nocy Wam Kochani

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie, Anno, spokojnych snów! A dla Tadzia - dużo buziaków i niech nie rozrabia...

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieki dziewczyny - jakos tak wydawalo mi sie , ze nic strasznego, a ja luzak ;-) , ale jednak jak wczoraj troche przed spaniem poddenerwowana bylam tak dzis mi troche nerwy puscily-teraz,( kiedy nawet kleju specjalnie nie widac na brodzie , a sklejona rane widac tylko , jak mlody glowe do gory podniesie, pomalu wychodzi tez mega siniak) kiedy wyobraznia podsunela inne warianty tego samego wypadku, kiedy opis pani doktor przeczytalam.
    serce mnie boli i strachy mnie dopadly.(mielismy jednak mily dzien, baardzo intensywny , ale o tym pozniej)

    OdpowiedzUsuń