ten post napisalam kilka lat temu( mialy byc 2 , ale jednego niestety znalezc nie moge na moim starym blogu:-(, jak znajde to jeszcze wkleje ) - wiele z nich je jeszcze pamieta , ale jako , ze dzis wyjatkowy dzien ( takze urodziny mojego brata ;-) ) to je przypomne
dziadek
chlopcy jezdzili czesto z rodzicami w gory ,bawili sie z goralskimi dziecmi,mamusia im spiewala, a tatus opowiadal rozne historie.ktoregos wyjazdu w gory maly tadeusz po przebytym zapaleniu pluc ,byl mocno oslabiony i nie wolno bylo mu kapac sie w stumieniu;tatus z bratem mieli jednak na to wielka ochote.zadaniem jego bylo wiec bieganie wzdluz brzegu i wolanie - ach,ach jaka zimna woda:-),
byla polowa lat trzydziestych. chlopiec chodzil do szkoly.co niedziele tatus zabieral go na dlugie spacery i opowiadal piekne bajki.
mamusia zajmowala sie pisaniem elementarza dla dzieci.
brat byl zawadiaka bardzo kochajacym tadka.
byl koniec lat trzydziestych,tatusia gdzies zabrano,
dzieciom nie wolno bylo sie nagle bawic z sasiadami.
byl poczatek lat czterdziestych
mamusie i babcie zamykaja w gettcie warszawskim,brat nie chcac wyjawic waznych informacji popelnia samobojstwo na oczach tadeusza.
on sam trafia do obozu w oswiecimiu.
tu zaczyna sie pieklo.
koniec lat czterdziestych - oslabiony mlody mezczyzna dowiaduje sie ze wlasciwie jako jedyny z najblizszej rodziny pozostal przy zyciu.uzyskuje informacje ,ze siostra cioteczna jest gdzies w rosji w domu dziecka i brat cioteczny jest gdzies ukryty we francji.udaje mu sie odnalezc te dzieci i zapewnic im dom.
jest poczatek lat piecdziesiatych
najprzystojniejszy oficer - nauczyciel historii i polityki idzie aleja jednostki wojskowej.przez okno wyglada dziewczyna pracujaca tam jako maszynistka.
trzy miesiace pozniej biora slub.
sa lata szescdziesiate -tadeusz wozi zone na kierownicy roweru z pracy,sam uczy w liceum.zawsze kladzie dzieci do lozka i wstaje w nocy gdy czegos im brakuje.co wieczor dzieci zasypiaja przy slowach :dobranoc pchly na noc, karaluchy pod poduchy , a szczypawki do zabawki -jak was beda gryzc-prosze do mnie przyjsc!
pare razy traci prace ze wzgledu na pochodzenie,nie przejmuje sie tym jednak zabardzo poniewaz jak mowi zawsze sa wazniejsze zeczy na tym swiecie.
sa lata osiemdziesiate
wnuczka prowadzi z tadeuszem wielogodzinne dyskusje,on jej podsuwa ciekawe ksiazki,zabiera na spacery, opowiada bajki,zagadki i historie.
to on jezdzi z wnukami na wczasy .pozwala spac w hamaku przed namiotem.
jest poczatek lat dziewiecdziesiatych
otwieraja sie granice .tadeusz zaczyna uczyc sie niemieckiego.
jest polowa lat dziewiecdziesiatych
bardzo bardzo chory wcale nie stary czlowiek lezy w szpitalu onkologicznym.
mlode pielegniarki wiozac go na badanie zauwazaja tatuaz z numerem obozowym na przedramieniu - jedna z nich mowi -pan to chyba musi niemcow nienawidziec!-on odpowiada - nie , ja nienawidze ludzkiej glupoty.
jest rok dwutysieczny osmy
w duzym miescie gdzies w swiecie mamusia malego tadeuszka przed snem mowi:dobranoc pchly na noc, karaluchy pod poduchy , a szczypawki do zabawki -jak was beda gryzc-prosze do mnie przyjsc!
wzruszyła mnie ta historia
OdpowiedzUsuńCzytalam ten Twoj post, pieknie napisalas :)
OdpowiedzUsuńSciskam!
@ dosia i emi - ja tez sie wzruszam myslac o nim i czytajac ta historie - i zal mi , ze nie zdazyl mojego tadeuszka poznac
OdpowiedzUsuńpiękna historia- dziękuję za nią
OdpowiedzUsuńWzruszająca historia, Aniu. Nie czytałam jej w dawnej odsłonie - teraz już wiem, komu Tadeuszek zawdzięcza nieczęste dziś chyba imię:-)
OdpowiedzUsuńBuziaki
Agnieszka