środa, 29 czerwca 2011

zalacznik tekstowy ;-)

to byly naprawde udane wakacje.
gdyby nie stres zwiazany z ehec i jednym groznym upadkiem mlodego(i atakiem padaczki) - byloby w ogole idealnie.
po pierwsze podzielilismy nasza podroz do pl. na dwa etapy jak w zeszlym roku i nocowalismy w polowie drogi w tym samym hoteliku i nawet w tym samym pokoju.
to sa rzeczy , ktore tadeusz lubi najbardziej :-)
wiedzial co i jak , mial w glowie dokladny plan i byl spokojny - a my z nim.
u rodzicow - jak widac na zdjeciach ;-)
sielanka i bieganie po ogrodzie i lesie od rana do nocy.
mlody wstawal okolo 4  rano i zabieral sie za lapanie robali z malymi przerwami na drzemke, hipoterapie,gaskanie kotow i jedzenie - ewtroche chwalenia , troche reklamyentualnie kapiel w jeziorze -  lapal robale non stop do wieczora , kiedy to po krotkim prysznicu padal kolo 19.
my latalismy na zmiane za nim , a za nami moja mama proponujac co jakis czas kawe , badz cos do jedzenia.
gdyby nie te pobudki...cud miod.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz